PiS proponuje dobrowolne zwiększenie pensum nauczycieli z 18 do 22 godzin tygodniowo w zamian za wyższe wynagrodzenie podstawowe. Taki pomysł przedstawił na ostatnim kongresie gospodarczym Prawa i Sprawiedliwości prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów za rządów PiS.
Bezkosztowe podwyżki
Według przedstawionego wariantu pensja nauczyciela początkującego wzrosłaby do około 6,1 tys. zł brutto, mianowanego do około 6,7 tys. zł, a dyplomowanego do około 8 tys. zł. Podnieśmy pensum z 18 do 22 godzin. Wtedy wynagrodzenie początkującego niech wynosi 6,1 tys. zł, mianowanego 6,7 tys. zł, a dyplomowanego 8 tys. zł brutto. Przeliczyliśmy, że to rozwiązanie byłoby bezkosztowe dla budżetu państwa – powiedział prof. Mariusz Andrzejewski.
Argumentował, że już teraz wielu nauczycieli pracuje dłużej w ramach godzin ponadwymiarowych. Systemowa zmiana miałaby zagwarantować większej grupie pedagogów wyższe wynagrodzenie.
Podwyżka czy obniżka?
Pomysł prof. prof. Mariusza Andrzejewskiego, skomentował Robert Górniak, autor profilu "Dealerzy wiedzy" na Facebooku, wicedyrektor szkoły w Sosnowcu. Przeanalizował podwyżkę wynagrodzenia, która ma być konsekwencją pomysłu PiS. "Obecny nauczyciel początkujący z 22 godziny (pensum + 4 ponadwymiarowe) dostaje obecnie 6488 zł, w 2027 roku dostanie 6682 zł. Prof. Andrzejewski proponuje podwyżkę do… 6100 zł" - wyliczył Robert Górniak. Przestawił także kolejne przykłady pensji przy pensum 22 godzinnym:
- nauczyciel mianowany - obecnie 6684 zł, w 2027 - 6885 zł, po “podwyżce” prof. Andrzejewskiego: 6700;
- nauczyciel dyplomowany, odpowiednio - 7819 zł, 8053 zł i 8000 zł.
Co ze zwiększeniem pensum?
Okazało się więc, że podwyżka to de facto w wielu przypadkach obniżenie pensji nauczycielskich. "Prof Andrzejewski nazywa to rozwiązanie bezkosztowym dla budżetu państwa. No a jakie ma być, jeśli zaproponował dyplomowanym i mianowanym takie same pieniądze, jak dostają teraz, a początkującym chce odebrać ok 10 proc. wynagrodzenia?" - pyta retorycznie Robert Górniak. Jak dodał, można by powiedzieć, że pensje nauczycieli wzrosłyby w tym wariancie o ponad 20 proc. "ale to będzie oszustwo".
Wicedyrektor szkoły zaznaczył, że sam jest za zwiększeniem pensum, nawet do 24 godzin. Ale tylko wtedy jeśli idzie za tym realny wzrost wynagrodzenia.
Co ciekawe propozycja PiS oburzyła także Krajową Sekcję Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". "To pomysł szkodliwy, oderwany od realiów polskiej szkoły" - napisali działacze ""Solidarności".
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
