Dlatego też przewodniczący Komisji prof. Janusz Uriasz zaapelował do kandydatów na studia, aby wybierając kierunek sprawdzali, czy ma on akredytację albo certyfikat PKA. Akredytacja to bezpieczeństwo, to pokazanie, że standardy są spełnione i że dyplom ukończenia tego kierunku będzie uznawany w Polsce i za granicą. Ma to znaczenie m.in. dla absolwentów kierunków medycznych, którzy dzięki temu mają gwarancję, że ich dyplom będzie uznany i że będą mogli podjąć pracę w innym kraju – podkreślił w rozmowie z PAP.
Około 11 tys. kierunków na studiach
Polska Komisja Akredytacyjna (PKA) to publiczna instytucja, która ocenia działające kierunki studiów oraz wnioski uczelni o otwarcie nowych. Prowadzi bazę kierunków, będącą częścią europejskiego rejestru, z którego korzystają m.in. zagraniczni studenci zainteresowani studiowaniem za granicą.
Jak podał prof. Uriasz, obecnie w Polsce, według oficjalnych statystyk, zarejestrowanych jest około 11 tys. kierunków – na studiach pierwszego stopnia, drugiego stopnia, stacjonarnych, niestacjonarnych, jednolitych. Teoretycznie każdy prowadzony kierunek powinien mieć pozytywną ocenę Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Natomiast tak naprawdę ma ją tylko niecała połowa, druga część nie jest w ogóle oceniona – przyznał szef PKA. Dodał, że zgłoszenie kierunku do oceny nie jest obowiązkowe według prawa, dlatego część uczelni tego nie robi.
Spadek jakości kształcenia
A liczba kierunków studiów w ostatnich latach stale rośnie. Dla porównania, w 2002 r. było ich nieco ponad 2 tys. Według rozmówcy PAP ten znaczący wzrost jest jednym z czynników wpływających na ogólny spadek jakości kształcenia. Mnożenie kierunków nie powoduje ani wzrostu liczby kandydatów na studia, bo ona jest raczej stała, ani wzrostu kompetencji kadry, która musi sprostać kolejnym formalnym wymaganiom – zauważył prof. Uriasz.
Przewodniczący PKA przypomniał, że w polskim systemie szkolnictwa wyższego są dwie ścieżki uruchamiania nowych kierunków. W pierwszej nowe kierunki otwiera sama uczelnia, która ma do tego uprawnienia w postaci odpowiedniej oceny danej dyscypliny nauki. Drugą kategorią są kierunki uruchamiane na wniosek uczelni, które nie mają do tego uprawnień. Taki wniosek jest kierowany do ministra i następnie opiniowany przez PKA, a ostateczna decyzja należy do ministra.
Bezpłatna ocena dla uczelni
Jak poinformował prof. Uriasz, rocznie PKA ocenia 450-500 istniejących już kierunków, z czego tylko około 2 proc. otrzymuje ocenę negatywną. Z kolei wniosków o opinię dotyczącą otwarcia nowych kierunków komisja rocznie ma 200-250. Każdy taki proces oceny trwa kilka miesięcy i obejmuje m.in. ocenę programu studiów, kompetencji kadry akademickiej w danej dyscyplinie nauki, infrastruktury, ale i współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, poziomu umiędzynarodowienia uczelni czy systemu opieki nad studentem.
Przewodniczący przyznał, że nie rozumie, dlaczego uczelnie nie zgłaszają do oceny swoich kierunków. Jjest to proces transparentny, według europejskich standardów i dla uczelni bezpłatny (PKA działa z publicznych środków).
Reforma szkolnictwa wyższego
Zwrócił uwagę, że w wielu krajach ocena kierunku to przymus zerojedynkowy: nie masz akredytacji, nie prowadzisz kierunku i nie masz studentów. Dopytywany, czy byłby za wprowadzeniem takich regulacji w Polsce, przytaknął, ale z zaznaczeniem, że musiałoby to być wprowadzone stopniowo i rozłożone na dłuższy okres lata. Prof. Uriasz dodał, że za taką zmianą PKA będzie postulować w przyszłych reformach szkolnictwa wyższego.
Pytany z kolei o przypadki z ostatnich lat, gdy pomimo negatywnej opinii PKA minister i tak decydował o uruchomieniu nowego kierunku, np. lekarskiego, prof. Uriasz uznał, że być może w tych konkretnych przypadkach minister kierował się pewnym interesem społecznym albo chęcią wsparcia jakiegoś regionu.
Sprawa Collegium Humanum
W ostatnich latach o PKA bywało głośno w mediach, m.in. przy okazji sprawy Collegium Humanum, gdzie dochodziło do licznych nieprawidłowości w procesie przyznawania dyplomów. Tutaj prof. Uriasz podkreślił jednak, że ocena studiów podyplomowych czy studiów MBA i tak leżą poza kompetencjami PKA, która tego nie ocenia.
Dopytywany, czy w takim razie PKA powinna to robić, odpowiedział, że każda forma kształcenia oferowana w ramach szkolnictwa powinna być bezpieczna dla studenta czy słuchacza, a tym samym, w jakimś sensie oceniona, być może właśnie przez PKA.
Prof. Uriasz poinformował też, że PKA ma nową strategię, a w związku z pracami nad nowym statutem, przewodniczący zwrócił się do ministra nauki i szkolnictwa wyższego z inicjatywą ustawodawczą, aby - na mocy nowej ustawy - nadać PKA osobowość prawną. W ocenie przewodniczącego, zwiększyłoby to kompetencje Komisji m.in. na poziomie międzynarodowym, aby móc lepiej reprezentować polski system szkolnictwa wyższego w europejskim obszarze szkolnictwa wyższego (EHEA) oraz Unii Europejskiej i uzyskać w nich realną możliwość oceny jakości kształcenia obecnych i przyszłych form studiów międzynarodowych np. prowadzących do uzyskania dyplomu europejskiego (European Degree Label).