Zgromadzeni przed Sejmem mieli z sobą flagi, trąbki i transparenty. Na jednym z nich można było przeczytać: "Robert Lewandowski uczył się w gimnazjum". Część protestujących miało długie papierowe nosy, jak sami je nazywali - nosy Pinokia. Skandowali: "Zalewska kłamie".

- Kilka godzin temu pani premier, podsumowując rok rządów, stwierdziła, że ten rząd będzie budował szkołę dobrą, bezpieczną. Więc my przyszliśmy dziś przed Sejm, by powiedzieć parlamentarzystom, że dobra i bezpieczna szkoła już jest, że stworzyło ją kilkaset tysięcy nauczycieli, rodziców, samorządowców swoim wysiłkiem, zaangażowaniem. Pani premier, niczego nie trzeba tworzyć, my to już mamy. Nie niszczcie, nie burzcie tego, co już zbudowano - powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Jak mówił, polska szkoła jest przedmiotem podziwu, zazdrości w innych krajach.

- Jeśli polska szkoła dziś czegoś potrzebuje, to spokoju i dobrego ministra edukacji. Dziś nie ma ani jednego, ani drugiego - ocenił prezes ZNP.

W imieniu rodziców głos zabrała Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice przeciw reformie edukacji". - Pani minister powołuje się na głos rodziców, na nasz głos, mówiąc, że to my chcemy tej reformy. Pani minister, my tej reformy nie chcemy. My nie chcemy, by nasze dzieci uczyły się z pisanych na kolanie podręczników, nie chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się w szkole zapatrzonej na przeszłość, a nie w przyszłość. Chcemy dla naszych dzieci nowoczesnej, spokojnej, przewidywalnej szkoły. Ministerstwo Edukacji nam to w tej chwili burzy - powiedziała.

Nawiązała do hasła reformy "Dobra szkoła". - Żadna zmiana, która krzywdzi nasze dzieci, nie może się nazywać dobrą - podkreśliła.