Dziennik.pl logo

Sukcesy na maturze: o polskim systemie nauki PIPES głośno za granicą. Czy zainteresuje się nim ministerstwo edukacji?

dzisiaj, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Sukcesy na maturze: o polskim systemie nauki PIPES głośno za granicą. Czy zainteresuje się nim ministerstwo edukacji?
Sukcesy na maturze: o polskim systemie nauki PIPES głośno za granicą. Czy zainteresuje się nim ministerstwo edukacji?/Materiały prasowe
Polski system nauki PIPES został przedstawiony w recenzowanym czasopiśmie „Education Sciences” wydawnictwa MDPI. Badanie objęło ponad 900 maturzystów uczących się matematyki i fizyki na poziomie rozszerzonym. Uczestnicy kursów uzyskali wyniki znacząco wyższe niż średnia krajowa.

W kwietniu 2026 r. w czasopiśmie „Education Sciences” (MDPI, tom 16, nr 5, art. 674) ukazał się artykuł „The PIPES System: An Observational Study of a Structured Learning Approach and STEM Exam Performance”. Jego autorami są dr inż. Łukasz Jarosiński i dr Szymon Guguła, nauczyciele matematyki i fizyki prowadzący kursy w Szkole Maturzystów. Celem badania była ocena związku między wdrożeniem systemu PIPES a wynikami matur rozszerzonych z matematyki i fizyki.
Jak wynika z informacji autorów, publikacja wygenerowała ponad 10 razy więcej wyświetleń niż średnio inne artykuły tego czasopisma.

Czym jest system PIPES

Nazwa PIPES to akronim pięciu elementów. Pierwszy to planowanie i wyznaczanie celów: prowadzący przygotowują plan długoterminowy, a uczniowie układają plany tygodniowe. Drugi to nauka przeplatana (interleaved practice), czyli łączenie nowego materiału z zadaniami z działów poznanych wcześniej. Trzeci to technika Pomodoro, czyli praca w krótkich blokach przedzielonych przerwami. Czwarty to rozpoznawanie typów zadań egzaminacyjnych, a piąty to samodzielne rozwiązywanie zadań z wsparciem mentora.

W praktyce wygląda to tak, że po dziesiątych zajęciach uczeń rozwiązuje zadania z bieżącego tematu, a także z zajęć dziewiątych, ósmych, piątych i trzecich. Do wcześniejszego materiału wraca więc regularnie, a nie dopiero przed egzaminem. Mentor nie podaje gotowych rozwiązań, lecz ukierunkowuje myślenie ucznia, na przykład nagraniem wideo lub odpowiedzią na pytanie. Pomocne są też zeszyty błędów, w których uczniowie notują i analizują własne pomyłki.

Nowością jest połączenie poszczególnych elementów w spójny system. Standardowy cykl trwa 32 tygodnie i obejmuje cotygodniowe, około dwugodzinne spotkanie z mentorem oraz około trzech godzin samodzielnej pracy nad zadaniami domowymi. Mentorzy wyodrębnili 157 typów zadań z matematyki i 156 z fizyki.

Co pokazało badanie efektów edukacji

Analizą objęto 730 uczniów matematyki z lat szkolnych 2019/2020-2024/2025 i 480 uczniów fizyki z lat 2020/2021-2024/2025. Część osób uczyła się obu przedmiotów, stąd łącznie było to ponad 900 maturzystów.

W roku szkolnym 2024/2025 uczestnicy kursów uzyskali z matury rozszerzonej z matematyki wynik średnio 82 proc. przy średniej krajowej na poziomie 33 proc. W fizyce było to 85 proc. wobec 52 proc. Wielkość efektu, mierzona współczynnikiem d Cohena, wyniosła odpowiednio 1,88 i 1,14, co przyjęte konwencje klasyfikują jako efekt duży. Przewaga uczestników nad średnią krajową w matematyce przekraczała 40 punktów procentowych w każdym z analizowanych lat, a w fizyce była bliska 40 punktów.

W tym samym roku porównano też uczestników z mniejszymi grupami uczniów, którzy chodzili na te same zajęcia, ale nie wykonywali zadań domowych. Takich osób było 60 w matematyce i 34 w fizyce. Ich średnie wyniki wyniosły 47 proc. i 57 proc., czyli o 35 i 28 punktów procentowych mniej niż w grupie, która realizowała pełny system.

Autorzy chcą, by uczniowie pytali nie tylko o to, ile godzin dziennie się uczyć, lecz także o to, co robią w tym czasie, aby zapamiętać materiał i umieć go zastosować.

Rzetelny opis badania wymaga wskazania jego ograniczeń, które autorzy przedstawili wprost. Badanie ma charakter obserwacyjny, bez losowego doboru uczestników. Udział w kursie był dobrowolny, więc nie można wykluczyć, że wyższe wyniki częściowo wynikają z motywacji uczniów. Próbny egzamin odbył się po około ośmiu tygodniach zajęć, więc nie stanowi pełnego pomiaru punktu wyjścia. Wreszcie, porównanie ze średnią krajową ma charakter opisowy. Z tych powodów autorzy nie twierdzą, że wykazali związek przyczynowy, i widzą potrzebę dalszych badań, najlepiej eksperymentalnych.
– Badanie przeprowadzone na uczniach z losowym doborem grup, gdzie w skuteczności metody PIPES zminimalizowany byłby czynnik motywacji, byłoby ogromnym przedsięwzięciem – powiedział w rozmowie z DGP dr inż. Łukasz Jarosiński. – Nasze dotychczasowe badanie odbyło się na grupie niemal 1000 osób. Na razie nie mamy w planach robić podobnego badania – dodał.

Z nowości mogliby korzystać wszyscy uczniowie

System PIPES jest podstawą kursów prowadzonych przez Szkołę Maturzystów. Oferta obejmuje zajęcia online na żywo oraz kursy w formie nagrań wideo. Wyniki opisane w publikacji pochodzą z takiej właśnie codziennej praktyki.

Dr inż. Łukasz Jarosiński zwraca uwagę, że polskie prace naukowe dotyczące skuteczności nauczania powinny być wykorzystywane przy reformowaniu edukacji. Jego zdaniem dobrze byłoby, gdyby sprawą zajęło się Ministerstwo Edukacji i sięgnęło po tego typu opracowania. Temat wzbudził zainteresowanie także w mediach społecznościowych: wpis dr. Jarosińskiego na ten temat wyświetlono około 20 tys. razy.

Autorzy próbowali już nawiązać bezpośredni kontakt z władzami oświatowymi. Przedstawiciele Szkoły Maturzystów rozmawiali z Ministerstwem Edukacji Narodowej o swojej metodzie i proponowali przeprowadzenie darmowych szkoleń dla maturzystów. Jak informują, odzew był negatywny i ministerstwo nie wykazało zainteresowania tą inicjatywą.

Dr inż. Łukasz Jarosiński uważa, że kluczowe założenia metody można z powodzeniem przenieść do publicznego systemu edukacji.
– Do szkół bez większych przeszkód mogłaby trafić metoda przeplatana. Samo użycie tylko tej metody według badań poprawia wyniki uzyskiwane na egzaminach z przedmiotów ścisłych o ponad 30 punktów procentowych. Wdrożyć to jest bardzo łatwo – podkreślił w rozmowie z DGP dr inż. Łukasz Jarosiński.

Dodaje jednak, że główną przeszkodą są sztywne, tradycyjne schematy dydaktyczne. Jak wyjaśnia dr Jarosiński, obecnie w szkolnictwie obowiązuje nauczanie blokowe, a przeplatanie jest wręcz zabronione w statutach wielu szkół. W efekcie nauczyciele nie mogą na sprawdzianie zapytać o materiał np. z dwóch poprzednich działów, mimo że to właśnie regularne powtarzanie jest najbardziej efektywnym sposobem nauki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Artykuł partnerski
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj