To są zasoby. Tylko że te zasoby są obciążone kosztami funkcjonowania, zanim zdążą wejść w pełny obieg zawodowy.
Dlatego mój PIT wygląda lepiej niż moje konto.
Państwo widzi efekt. Koszt utrzymania warunków, które ten efekt umożliwiły, zostaje w tyle.
Jeśli państwo odciąży osoby z niepełnosprawnościami wcześniej, ich aktywność będzie działać lepiej. Dla pracodawców też.
Pracodawca dostanie wtedy człowieka z większą stabilnością, większą przestrzenią psychiczną, większą możliwością rozwoju i mniejszym napięciem wynikającym z kosztów, które wciąż trzeba dźwigać samemu.
Państwo zyskuje pracę, podatki, obecność, mniejsze wykluczenie i wiedzę, która pomaga projektować lepszy system.
Dlatego rozmowa o kwocie wolnej od podatku, ulgach, wsparciu asystenckim i odciążeniu zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami powinna być prowadzona razem. To są elementy jednej konstrukcji.
Nie chodzi o to, żeby udawać, że podatki są zbędne. Chodzi o to, żeby nie obciążać pieniędzy, które w praktyce utrzymują możliwość pracy.
Jeśli aktywność zawodowa osoby z niepełnosprawnością ma być trwała, państwo powinno zostawić jej więcej przestrzeni na funkcjonowanie.
Wtedy taka osoba nie będzie tylko płatnikiem w systemie. Będzie współtwórcą.
A współtwórców opłaca się wzmacniać, bo ich obecność wraca do wspólnoty wielokrotnie.
