• ~emeryt 5
    (2015-01-27 14:09)
    Siedem godzin tygodniowo to chyba nie jest za dużo ? Wypada 1 godzina i 24 min dziennie bez sobót i niedziel. 50-60 lat temu, gdy byłem uczniem, to trzeba było uczyć się w domu po 2-3 godziny dziennie włącznie z sobotą i niedzielą, a oprócz tego pomagać rodzicom w pracach fizycznych (sprzątanie, grabienie, przekopywanie dużego ogrodu, zbiór owoców i warzyw z ogrodu, rozładunek węgla,drewna na opał i jeszcze wiele innych prac). Było wiec mało czasu dla siebie. Czas wolny wykorzystywało się na grę w piłkę nożna, a telewizję rodzice pozwalali oglądać najwyżej 1 godz. dziennie. Wiadomo teraz są inne czasy, lecz nauki nigdy nie jest za wiele. Warto też wykorzystać komputer i internet do nauki.
  • ~qaduq
    (2015-01-27 10:14)
    Pracować i uczyć się jak Chińczycy. Sens wykonywania pracy domowej powinien polegać na utrwalaniu wiadomości otrzymanych na lekcji. W Polsce jest przeważnie odwrotnie. To uczeń zdobywa wiedzą w domu, a w szkole nauczyciel sprawdza. Pora zrozumieć, że NAUCZYCIEL znaczy ten który NAUCZA. To nie Lehrer czy teacher.
  • ~sceptyk
    (2015-01-27 12:10)
    Repetitio mater studiorum est.
    Ciekawe, czy któryś ze współczesnych leni, którym trudno jest poświęcić godzinę dziennie na odrabianie lekcji, zrozumie co napisałem?
    Za moich czasów lekcje odrabiało się 2-3 godziny.
  • ~hynio
    (2015-01-27 11:07)
    Tylko 7 godzin? A co robi przez resztę czasu? Internet, jutuby, gry komputrowe, szwendanie się po mieście lub galerii handlowej? Może praca u Owsiaka? Może clubbing?
  • ~Bulba
    (2015-01-27 09:04)
    W jaki sposób te przygłupy ze smartfonami zamiast mózgów mają się czegoś nauczyć, gdy nie mają szans cokolwiek zrobić samodzielnie?
  • ~pioter
    (2018-08-11 01:47)
    ktoś w tych szacunkach pomylił się o jakieś 7 godzin
  • ~ekon
    (2015-01-29 01:22)
    do: komentarz

    Ludzie urodzeni w latach 1946 - 1980 na walutach się nie znali, bo ich w szkole o tym nie uczono. Najważniejszą walutą był rubel transferowy, pozostałe to były waluty kapitalistyczne czyli zakazane i trefne. Nic dziwnego, że z powodu niewiedzy zaciągnęli ci ludzie takie kredyty. Komuna ich nauczyła, że na kredytach się zarabia, więc podczas komuny brali kredyty bez opamiętania w kasach zapomogowo pożyczkowych i w bankach. Szalejąca podczas komuny inflacja, zmniejszała wartość realną każdej spłacanej raty. Każda rata choć o takim samym nominale miała wartość mniejszą i w każdym kolejnym miesiącu coraz mniejszą. Dlatego komuna i jej banki padły zarżnięte przez takie wirtualne finanse. Ludzie ci zaciągali kredyty we frankach, bo zgodnie z przyjętym przez ich socjalistycznym tokiem rozumowania, sądzili że na tych kredytach uda im się zarobić jak to dawniej bywało.
  • ~Zosia
    (2015-01-27 17:01)
    Praca domowa to inwestycja we własny rozwój ucznia. Może warto o tym pamiętać, ale u nas wiadomo najpierw nagonka na lekarzy, później na górników, teraz na nauczycieli, a prawda jeszcze i frankowców i tak Polacy żyją sobie długo i szczęśliwie.Pozdrawiam wszystkich i tych zadowolonych, i tych niezadowolonych, zdrówka.
  • ~ala
    (2015-01-27 13:25)
    Za brak pracy domowej czasami stawiane są jedynki. Słusznie czy nie, ale to fakt.
  • ~komentarz
    (2015-01-27 11:12)
    I bardzo dobrze. Okazuje się, że długi we Frankach najwięcej nabrali ludzie urodzeni, w latach 1946 do 1980. Młodzi o wiele mniej. A z grupy młodych najwięcej pożyczały kobiety w walucie obcej /czyżby Krowin Mikke miał rację ?/. Nauki nigdy dosyć.
    Sporo racji ma ~qaduq2015-01-27 10:14 . Dlatego wynagrodzenia dla nauczycieli powinny ulec obniżeniu, a nie podwyższeniu. Rodzic też człowiek i nie powinien z dziećmi lekcji odrabiać.
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.