Od wczoraj formalnie w całym kraju starszych uczniów – od IV klasy szkoły podstawowej po placówki branżowe i licea – obowiązuje kształcenie zdalne. Dyrektorzy ten obowiązek realizują według własnych wewnętrznych regulacji. Jednak wciąż pojawia się wiele wątpliwości i nieścisłości – począwszy od sposobu prowadzenia zdalnej nauki, a skończywszy na wyjściach na basen. Niekompletne przepisy i kolejne przypadki zakażeń wśród nauczycieli skutecznie utrudniają nie tylko prowadzenie lekcji stacjonarnych, ale też kształcenie na odległość.
Szkoła dla wybranych
W nowelizacji rozporządzenia z 21 października 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 1870) zapisano, że w przypadku uczniów, którzy nie mogą uczyć się zdalnie z uwagi na niepełnosprawność lub brak możliwości realizowania zajęć w miejscu zamieszkania, dyrektor ma obowiązek zorganizować zajęcia w szkole lub umożliwić uczniowi ich zdalną realizację na jej terenie. Przepis ten został wprowadzony, aby nie było takich sytuacji jak przed wakacjami, kiedy to część uczniów była wykluczona z nauki, bo np. rodzice nie zapewnili im sprzętu.
– potwierdza Beata Patoleta, adwokat i ekspertka ds. prawa oświatowego. Jak dodaje, za pomocą tego przepisu można obejść obowiązek przejścia na kształcenie zdalne – w prywatnych szkołach pojawiają się pomysły, by w porozumieniu z dyrektorami i rodzicami podpisywać stosowne oświadczenia i na tej podstawie dzieci wrócą do szkół. – dodaje.
Dyrektorzy obawiają się, że przepis ten będzie nadużywany. A także stosowany w przypadkach, gdy rodzice pracują z domu. – mówi Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.
Ze skrajności w skrajność
Eksperci wskazują, że wciąż brakuje elastyczności, której od początku domagają się dyrektorzy. postuluje Robert Kamionowski, ekspert ds. prawa oświatowego, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.
Wyzwaniem jest też sama organizacja zdalnej pracy. Przykładowo, nie jest doprecyzowane, czy nauczyciele mają prowadzić zdalne zajęcia ze szkół czy z domu. – mówi mec. Patoleta. Jak dodaje, szef placówki może wydać polecenie, że wszyscy mają przychodzić do pracy na dotychczasowych zasadach. Wtedy jednak musi się liczyć z tym, że będzie miał więcej niż zwykle zwolnień lekarskich.
– mówi Anna Sala, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego nr 1 w Suchej Beskidzkiej.
– wyjaśnia Izabela Leśniewska.
Część dyrektorów decyduje się też na ograniczenie siatki godzin dla uczniów pracujących w trybie zdalnym – mniej jest lekcji wychowania fizycznego, plastyki i techniki. Nauczycieli tych przedmiotów można wykorzystać w inny sposób. – potwierdza Izabela Leśniewska.
Pojawiają się też wątpliwości dotyczące zajęć na basenie. Dyrektorzy podchodzą do tego w różny sposób, często powstrzymują się i proszą o opinie organu prowadzącego. Zdarza się, że nieodległe od siebie placówki mają zupełnie inne praktyki w tym zakresie.
Chcą zabezpieczenia
Związkowcy coraz częściej też zwracają uwagę, że nauczycielom, podobnie jak przedstawicielom innych zawodów pracujących w specyficznych warunkach, należała się lepsza ochrona.
– mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Dwa tygodnie nauki zdalnej z wyjątkami