W ubiegłym tygodniu - 1 września - rozpoczął się rok szkolny 2020/2021, w którym szkoły wróciły do stacjonarnego nauczania. Obowiązują w nich wytyczne sanitarne. W razie wystąpienia w szkole zakażenia koronawirusem szkoły na wniosek dyrektora, w porozumieniu z organami prowadzącymi i przy pozytywnej opinii inspektora sanitarnego, mogą na czas określony przejść na system mieszany (łączący kształcenie stacjonarne i kształcenie na odległość), bądź całkowicie na nauczanie zdalne.

Reklama

We wtorek wieczorem Ministerstwo Edukacji Narodowej podało, że według staniu na 8 września na godzinę 15.15 w trybie stacjonarnym pracowało blisko 48,4 tys. przedszkoli, szkół i placówek oświatowych, co oznacza prawie 100 procent placówek pracujących w tradycyjny sposób (99,80 proc.).

Są to nie tylko szkoły i przedszkola, ale również ośrodki wychowawcze, poradnie pedagogiczno-psychologiczne i inne placówki edukacyjne - powiedział we wtorek w TVP Info Minister Edukacji Dariusz Piontkowski. W jego ocenie decyzja o powrocie do nauczania stacjonarnego w obecnej sytuacji epidemicznej była dobra i jak zauważył - "taką decyzję podjęła również większość państw europejskich". Widać było, że kształcenie na odległość przynosi negatywne skutki psychologiczne, które zwłaszcza w młodym wieku są widoczne - zwrócił uwagę szef resortu edukacji.

W trybie mieszanym 8 września pracowało 58 placówek (tj. 0,12 proc. wszystkich), zaś w trybie zdalnym 37 przypadków w skali całego kraju (tj. 0,08 proc. wszystkich).

Reklama

Dane te dotyczą szkół i placówek, w których powiatowa inspekcja sanitarna, po szczegółowym przeanalizowaniu sytuacji, wydała pozytywną zgodę na pracę szkoły w innym, niż stacjonarny tryb nauki - poinformowało ministerstwo.

Sytuacja w szkołach i placówkach edukacyjnych będzie na bieżąco monitorowana. Bezpieczeństwo uczniów, rodziców, dyrektorów szkół i nauczycieli jest dla nas najważniejsze - zapewniono.