- - zauważył dr Grzesiowski na antenie TOK FM.
Według epidemiologa, "jeśli już otwieramy szkoły, to musi być jasna procedura". - wymieniał.
Dodał także, że z zebranych doświadczeń wynika, iż dzieci w klasach mogłyby nie być w maseczkach, natomiast powinny je mieć we wszystkich miejscach, gdzie "dochodzi do stłoczenia", czyli np. na korytarzach, w szatniach czy autobusach. - - stwierdził. Dlaczego Główny Inspektor Sanitarny nie wydał więc takiego nakazu czy zalecenia? - - ocenił dr Grzesiowski.
Pytany o opcję nakazu noszenia przyłbic przez nauczyciel, odparł, że "obawia się, że to organizacyjnie może być duży problem". - - stwierdził.
Według specjalisty, jeżeli w klasach w trakcie nauki między ławkami będą zachowane odstępy około 1,5 metra, dzieci nie muszą nosić maseczek. Powinny je jednak założyć, kiedy schodzą np. do szatni i mogą tam spotkać wiele innych dzieci.
Ważną rolę odgrywają też rodzice. - - przestrzegał dr Grzesiowski. Zaznaczył, że sam nie ma zamiaru dezynfekować przynoszonych przez swojego syna ze szkoły przedmiotów, ubrania czy plecaka. - - podsumował.