Nie oznacza to jednak automatycznego zamykania placówek – zaznaczył na antenie Polskiego Radia 24 minister edukacji.
Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia od soboty w 19 powiatach z największym wzrostem zakażeń koronawirusem wrócą niektóre obostrzenia. Wyodrębnione zostaną dwie strefy: czerwona i żółta, w zależności od liczby nowych zachorowań na 10 tys. mieszkańców.
– poinformował
– przekazał minister.
Inspektor sanitarny w przypadku objęcia jakiegoś powiatu strefa żółtą czy czerwoną wydawałby – jak wyjaśnił szef MEN – zalecenia dyrektorom szkół, dotyczące albo dalszego stosowania powszechnie obowiązujących wytycznych, albo – w pojedynczych placówkach – noszenia osłon ust i nosa, a także częściowego przejścia na kształcenie na odległość czy też działania całej szkoły w takim trybie.
wskazał minister.
Szef MEN przekazał, że resort planuje prowadzenie tradycyjnego kształcenia wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe.
– powiedział. Gdyby sytuacja epidemiczna była groźna, pozostaje – jak zaznaczył – kształcenie na odległość.
Piontkowski podkreślił, że w strefach żółtej i czerwonej nie ma nagłego zamykania zakładów pracy czy urzędów, a ograniczenia dotyczą m.in. konferencji, wesel, dyskotek czy siłowni. Ich wprowadzenie w niektórych powiatach nie oznacza więc automatycznego zamykania placówek oświatowych.