W obecnej sytuacji, gdy wielu uczniów nie ma lekcji online, a zdalna nauka sprowadza się do przesyłania zadań, trudno wskazać kryteria do ocenienia zachowania. Związkowcy radzą, by przepisywać noty z pierwszego półrocza, ale resort edukacji umywa ręce. A przepisy oświatowe wydane w związku z epidemią tej kwestii nie regulują.

Reklama

Ocena z półrocza

Ocena z zachowania wystawiana jest przez wychowawcę. Nie jest wliczana do średniej końcowej, ale jest bardzo istotna dla uczniów, którym zależy na świadectwie z wyróżnieniem – mogą je otrzymać tylko ci z zachowaniem bardzo dobrym lub wzorowym. Ocena brana jest też często pod uwagę, gdy o przyjęciu ucznia decyduje dyrekcja, np. przy zmianie szkoły.

W najbliższych tygodniach nauczyciele będą robić przymiarki do ocen końcowych, jednak w przypadku zachowania trudno jest oceniać uczniów na podstawie dotychczasowych kryteriów. Te bowiem – w zależności od typu szkoły i wieku ucznia – uwzględniają np. stosunek do kolegów i koleżanek, zaangażowanie w życie szkoły czy udział w wolontariacie.

– Chyba nikt nie ma wątpliwości, że oceny z zachowania nie powinno być w tym semestrze, bo kontakt z uczniem jest często znikomy i całkiem inny niż przed pandemią. Nie ma więc podstaw do oceniania – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Osobiście namawiałbym nauczycieli, aby przepisywali oceny z półrocza. Jeśli ktoś był łobuzem, to trudno zakładać, że nagle w drugim półroczu się to zmieni. Liczymy na zdrowy rozsądek nauczycieli – dodaje.

Dyrektorzy woleliby, żeby wychowawcy nie byli zbyt surowi wobec swoich podopiecznych. – Uznaliśmy, że punktem wyjścia do oceny końcowej będzie ta wystawiona na półrocze. Dodatkowo postanowiliśmy weryfikować, jak uczniowie zachowują się podczas zajęć internetowych, czy są aktywni. Zrezygnowaliśmy jednak z oceniania punktowego, bo przy zdalnym nauczaniu jest to wręcz niemożliwe – mówi Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

I dodaje, że przyjęto zasadę, zgodnie z którą ewentualne wątpliwości w tym zakresie rozstrzygane będą na korzyść ucznia.

Eksperci przekonują jednak, że nie można wystawiać słabszej oceny z zachowania tylko dlatego, że uczeń miał ograniczony dostęp do komputera i internetu.

– Tak jak przy ocenie z WF-u, trzeba brać pod uwagę próby i możliwości danego dziecka. Nie można oceniać w oderwaniu od obecnej sytuacji – przekonuje Tomasz Malicki, profesor oświaty i były dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie.

Prawnicy przestrzegają też przed zwykłym przepisywaniem ocen z poprzedniego półrocza. – Teoretycznie powinno się stosować normalne zasady oceniania i klasyfikowania, ale w praktyce nie da się wielu z nich uwzględnić. Z drugiej strony przepisywanie ocen z pierwszego semestru będzie praktyką niedopuszczalną, bo rok szkolny dzieli się na określone jednostki i noty cząstkowe i okresowe – zauważa Robert Kamionowski, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.

Trudne do weryfikacji, łatwe do zakwestionowania

Choć wskutek pandemii i wprowadzenia zdalnego kształcenia zmieniły się zasady oceniania, to często nie zostały one formalnie określone, nawet w formie zarządzenia dyrektora. W efekcie, jeśli rodzice lub uczniowie nie zgodzą się z ocenami, będą mieli większe możliwości ich podważenia niż w poprzednich latach. Szczególnie tych z zachowania.

– O ile łatwo zorganizować egzamin i zweryfikować przyznaną ocenę z danego przedmiotu, to w przypadku zachowania można ją kwestionować i przerzucać się argumentami z wychowawcą i radą pedagogiczną – mówi Robert Kamionkowski.

Resort edukacji tłumaczy, że dając swobodę nauczycielom i dyrektorom przy organizowaniu kształcenia na odległość, nie chciał się narażać na zarzut centralnego zarządzania placówkami. Związkowcy wskazują tu jednak na niekonsekwencję.

Reklama

MEN już dawno wtrąciło się do tych przepisów, bo w prawie oświatowym i rozporządzeniach uregulowało zasady klasyfikacji. Tym bardziej powinno je określić na czas pandemii – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w FZZ. I zwraca uwagę, że specustawy dają ministrowi możliwość zawieszania stosowania określonych przepisów prawa oświatowego i w to miejsce wprowadzania nowych regulacji. – Niestety szef resortu wybrał dla siebie łatwiejszą ścieżkę. I jeśli rodzice lub uczniowie będą mieć jakieś pretensje – to będą je kierować do nauczycieli, a nie do resortu – dodaje.

Źródło nieznane

JAK OCENIAĆ ZACHOWANIE UCZNIÓW