Zgodnie z decyzją rządu od 6 maja, z zachowaniem odpowiednich zasad bezpieczeństwa, otwarte mogą być żłobki i przedszkola. Wielu samorządowców postanowiło jednak odsunąć w czasie otwarcie tych placówek.
Władze Łodzi podjęły decyzję o tym, by przed otwarciem placówek przebadać wszystkich pracowników żłobków i przedszkoli. Z badań przesiewowych wynika, że na 3337 przebadanych pracowników u 456 wykryto przeciwciała koronawirusa. Oznacza to, że blisko 14 proc. pracowników prawdopodobnie miało styczność z chorobą lub jest aktualnie zakażonych wirusem. W związku z tym w poniedziałek w Łodzi otwarto tylko jeden żłobek i 31 przedszkoli.
O przeprowadzenia obowiązkowych testów metodą PCR dla wszystkich pracowników żłobków, przedszkoli i szkół mających bezpośredni kontakt z dziećmi zaapelowali we wtorek na wspólnej konferencji prasowej prezydenci Warszawy, Gdańska, Poznania oraz Białegostoku.
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski podkreślił, że decyzja dotycząca otwarcia m.in. żłobków została ogłoszona na konferencji prasowej, po czym później ukazały się "bardzo krótkie wytyczne".
- powiedział.
Również prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz poinformowała, że w poniedziałek wystąpiła do wojewody pomorskiego z pismem o przeprowadzenie badań pracownikom żłobków, przedszkoli i szkół.
powiedziała Dulkiewicz. Dodała, że miasto przygotowywało się do otwarcia tych placówek przez ostatnie dwa tygodnie. - zaznaczyła Dulkiewicz.
podkreślał z kolei prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Dodał, że opowiada się za otwarciem żłobków i przedszkoli, jednak na pierwszym miejscu stoi bezpieczeństwo.
Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski przekonywał z kolei o potrzebie solidarności. - mówił.
Jego zdaniem rząd odwrócił się plecami od "pielęgniarek, lekarzy, a także od tych wszystkich, którzy pracują w żłobkach i przedszkolach". - powiedział.
Jak podkreślił, w samej Warszawie w żłobkach i przedszkolach pracuje ponad 16 tys. osób. - powiedział. Dodał przy tym, że w poniedziałek do stołecznych żłobków i przedszkoli po przerwie wróciło jedynie ok. 10 proc. dzieci. - ocenił.