Językoznawcy na wstępie zauważają, że "dyskusja o formach żeńskich trwa od ponad stu lat. Na początku dwudziestego wieku zwyciężyła tendencja do regularnego tworzenia feminatywów, ale przez cały czas żywa była także przeciwna tendencja - do zaznaczania żeńskości za pomocą rzeczownika poprzedzającego formę męską".
"Ta ostatnia tendencja w drugiej połowie XX wieku stała się zwyczajem językowym, szczególnie w odniesieniu do zawodów nowych, funkcji wysokiego prestiżu. Jednakże od lat dziewięćdziesiątych formy żeńskie rzeczowników osobowych znacznie się rozpowszechniły; w języku przyjęły się wyrazy , czy , choć tylko ostatni z nich był obecny, a nawet powszechny w polszczyźnie I połowy XX wieku" - czytamy w oświadczeniu.
Rada Języka Polskiego zauważa, że "większość argumentów przeciw tworzeniu nazw żeńskich jest pozbawiona podstaw. Jednakowe brzmienie nazw żeńskich i innych wyrazów, np. jako kobieta i jako czapka, nie jest bardziej kłopotliwe niż np. zbieżność brzmień rzeczowników
"Prawo do stosowania nazw żeńskich należy zostawić mówiącym, pamiętając, że obok nagłaśnianych ostatnio w mediach wezwań do tworzenia feminatywów istnieje opór przed ich stosowaniem. Nie wszyscy będą mówić o kobiecie czy , nawet jeśli ona sama wyartykułuje takie oczekiwanie" - brzmi stanowisko Rady.
Językoznawcy uznają przy tym, że "w polszczyźnie potrzebna jest większa, możliwie pełna symetria nazw osobowych męskich i żeńskich w zasobie słownictwa. Stosowanie feminatywów w wypowiedziach, na przykład przemienne powtarzanie rzeczowników żeńskich i męskich ( ) jest znakiem tego, że mówiący czują potrzebę zwiększenia widoczności kobiet w języku i tekstach".
"Nie ma jednak potrzeby używania konstrukcji typu , w każdym tekście i zdaniu, ponieważ formy męskie mogą odnosić się do obu płci" - podsumowuje Rada.