Sprawa miała swój początek na przełomie 2011 i 2012 roku, gdy urzędnicy MRR doszli do wniosku, że nie uda się im wydać 133 mln euro z funduszu unijnych przeznaczonych pierwotnie na informatyzację administracji. Oryginalne plany pokrzyżował im wybuch e-afery – okazało się, że jeden z dyrektorów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych odpowiedzialnego za e-administrację przyjmował łapówki. Ale MRR nie zamierzało ot tak, bez walki pozbywać się pieniędzy, lecz postanowiło przeznaczyć je na sfinansowanie innych projektów, niezwiązanych z administracją. – – mówi rzecznik MRR Piotr Popa. Jak ustaliliśmy, miała za nie zostać zbudowana .
Taką zmianę pozytywnie zaopiniowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju mające pełnić rolę instytucji pośredniczącej w realizacji projektu. – – wyjaśnia rzecznik MRR. Krajowa procedura pisania takiego wniosku zajęła ponad pół roku. W końcu wylądował on na biurku unijnych urzędników, a ci jesienią 2012 roku przysłali nam odpowiedź. Bruksela odrzuciła propozycję Warszawy.
– – informuje MRR. Prosząca o zachowanie anonimowości osoba znająca sprawę mówi "DGP", że Komisja po prostu odrzuciła propozycje zmian, a w dodatku stwierdziła, że .
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego raz jeszcze przesłało wniosek o pozwolenie na relokację 133 mln euro, ale z nowym uzasadnieniem. Teraz urzędnicy resortu w napięciu czekają na odpowiedź.
Tymczasem środowisko naukowe nie wierzy, że dostanie te pieniądze. Bo aby było to możliwe, należałoby ogłosić konkursy i rozstrzygnąć je – jeszcze przed końcem 2013 roku.