To kolejny słaby rok dla polskich maturzystów. Jak podała dziś Centralna Komisja Egzaminacyjna, egzamin zdało 74 proc. uczniów. Co czwarty będzie musiał go powtarzać. Najtrudniejsza okazała się dla zdających matematyka - jej nie zaliczyło 24 proc. abiturientów. Języka polskiego nie zdało tylko 3 proc. z nich. Najgorzej poszło w technikach, gdzie egzamin zaliczyło tylko 64 proc. Co czwarty z tych uczniów ma prawo do poprawki. W liceach nie zdało 20 proc. piszących, 15 proc. z nich może podchodzić do testu w sierpniu.

To już drugi kiepski rok dla maturzystów. W 2014 nie zdało 29 proc. abiturientów. Dla porównania: w 2013 - 19 proc., a w 2012 – 20 proc.

Podczas ubiegłorocznej konferencji podsumowującej wyniki, Joanna Kluzik-Rostkowska tłumaczyła, że słaby wynik to wina rocznika maturzystów. - Te dzieci zdały gorzej test szóstoklasisty i egzamin gimnazjalny. Zastanawiamy się, co się stało, że cały rocznik przez cały proces nauczania wypadał gorzej – powiedziała dziennikarzom. Eksperci edukacyjni przekonywali jednak, że to po prostu błąd CKE. Jak mówił w rozmowie z DGP prof. Krzysztof Konarzewski, były dyrektor instytucji, komisja przygotowała za trudny test.

Tegoroczny egzamin jest pierwszym po dużej zmianie. Maturzyści, którzy chodzili do trzyletnich szkół, byli pierwszym rocznikiem, który uczył się w oparciu o nową podstawę programową. I zdawał maturę w nowej, dopasowanej do niej formule. Uczniowie ze szkół czteroletnich (przeważnie techników) pisali jeszcze stary egzamin. W przyszłym roku wszyscy będą pisali test składający się z obowiązkowych egzaminów z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego (tu próg zaliczenia będzie wynosił 30 proc.), a także jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym (bez progu zaliczenia - nawet jeżeli uczeń dostanie 0 punktów, będzie miał zaliczoną maturę).