W 2012 r. za rzeczywistych czytelników można było uznać 11 proc. Polaków, gdy w 2004 r. było ich dwa razy więcej. Rok temu jakikolwiek kontakt z książką miało 38 proc. Polaków, przy czym za książkę uznawane są też przewodniki, albumy i podręczniki. Jest tak źle, że jednym z głównych postulatów Narodowego Paktu dla Kultury było stworzenie planu ratunkowego dla czytelnictwa.

Po dwóch latach prac, konsultacji ze stroną społeczną, z wydawcami, bibliotekarzami i księgarzami powstał Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Miał być ogłoszony w lipcu, potem przesunięto ten termin na październik, na targi książki w Krakowie, które odbędą się pod koniec przyszłego tygodnia. Ale kilka dni temu rynek obiegła informacja, że minister Bogdan Zdrojewski programu wciąż nie ma i przesunie jego ogłoszenie.

DGP poznał ostatnią wersję programu. Priorytet to wzmocnienie bibliotek: zwiększenie ich oferty w zakresie nowości, w tym multimediów, ze szczególnym uwzględnieniem publikacji dla dzieci i młodzieży. W tym roku biblioteki dostały na ten cel 20 mln zł. Placówki mają zostać zmodernizowane i na wzór Skandynawii oferować nowe usługi, np. pełnić funkcje ośrodków kultury.

Ostatnie działanie w ramach wspierania bibliotek to stworzenie Korpusu Publikacji Polskich, ujednoliconego internetowego katalogu wszelkich typów publikacji (od książek, przez mapy, płyty CD i DVD z filmami i muzyką oraz audiobooki), tak by wszystkie biblioteki mogły operować na tym samym systemie katalogowym.

Drugi punkt programu to upowszechnienie dostępu do najważniejszych dzieł literatury polskiej i światowej. Ma powstać katalog utworów, które powinny po scyfryzowaniu trafić do domeny publicznej. Po ich wybraniu rząd ma wykupić prawa do nich i za darmo udostępnić je chętnym w internecie. Oficjalnie program ten zostanie zaprezentowany w przyszłym tygodniu podczas targów książki w Krakowie.