Według opisanego przez czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna" raportu OECD, organizacji zrzeszającej 34 najlepiej rozwinięte gospodarki świata pt: "Education at a Glance 2011", polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie. Rocznie spędzają przy tablicy 489 godzin, czyli dwie godziny dziennie i 42 minuty. Średnia dla krajów UE to 779 godzin, czyli blisko pięć godzin dziennie.

>>> Czytaj także: Polscy nauczyciele pracują najkrócej na świecie

"Chciałbym spotkać autorów tego raportu. Te konkluzje, które ja znam tylko pobieżnie, bo dzisiaj otrzymałem te informacje, wskazują na to, że autorzy raportu nie bardzo mieli pojęcie, na czym polega praca nauczyciela w Polsce" - powiedział w czwartek premier dziennikarzom we Wronkach. Jak przekonywał, jest to jeden z najcięższych zawodów. Dodał, że jeśli ktoś robi raport, z którego ma wynikać, że polski nauczyciel pracuje nieco ponad dwie godziny dziennie przy tablicy, to znaczy, że nigdy nie był w polskiej szkole.

Tusk oświadczył, że wie, na czym polega praca nauczyciela. Jak stwierdził, każdy kto ma wyobrażenie, że jest to zajęcie lekkie, które polega na dwugodzinnym lub trzygodzinnym dniu pracy, nie wie o czym pisze. Premier podkreślił, że nie jest to pierwszy raport, który dostał do rąk, "gdzie liczby się zgadzają, fakty niby są prawdziwe, ale z rzeczywistością nie ma on wiele wspólnego".

Negatywnie do informacji podanej przez "Dziennik-Gazetę Prawną" odniósł się też prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. "Informacja ta jest niewiarygodnie absurdalna!" - ocenił. W specjalnym oświadczeniu przekazanym PAP Broniarz przypomniał, że zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela tygodniowy czas pracy nauczycieli w Polsce wynosi 40 godzin, w tym: od 18 do 30 godzin - w zależności od stanowiska i rodzaju szkoły - to wymiar zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, czyli tzw. pensum.

"Związek jeszcze raz podkreśla, że definicja czasu pracy nauczycieli w Polsce nie ogranicza się jedynie do pensum. To także m.in. przygotowywanie zajęć, dodatkowe zajęcia, poprawa i ocena prac, prace organizacyjne i administracyjne, spotkania, czynności związane z życiem szkoły, praca z rodzicami i zewnętrznymi organizacjami, czy współpraca z innymi nauczycielami i stażystami" - podkreślił Broniarz.

Zauważył także, że dane OEDC, na które powołuje się gazeta, opierają się jedynie na próbie odpowiedzi na pytanie: "How Much Time Do Teachers Spend Teaching?". "Chodzi więc tylko o pensum, a nie o faktyczny czas pracy nauczycieli. To pokazuje jak bardzo złożona jest kwestia badania czasu pracy w zależności od metod i podejść do pomiaru i analizy sposobów spędzania czasu w pracy oraz od konkretnych czynności, jakie są wykonywane w trakcie pracy" - zaznaczył prezes ZNP.

Także zastępca przewodniczącego Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Teresa Misiak negatywnie odniosła się do cytowanego przez "Dziennik-Gazetę Prawną" raportu. Podkreśliła, że "utrwala on w opinii społecznej fałszywe przekonanie o czasie pracy polskich nauczycieli".

Misiak przypomniała m.in. wprowadzenie dodatkowych obowiązkowych godzin pracy, nazywanych przez nauczycieli "godzinami karcianymi" lub "hallówkami", przeznaczonych na inne zajęcia dodatkowe uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów. "Stały się workiem bez dna, w efekcie czas pracy nauczyciela systematycznie się wydłuża" - zaznaczyła.


Kompleksowe badanie czasu pracy polskich nauczycieli prowadzi Instytut Badań Edukacyjnych. Jak poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Instytutu Natalia Skipietrow, pierwsze wstępne wyniki badania będą znane w styczniu, całościowe - dopiero pod koniec przyszłego roku. Przypomniała też, że celem badania jest pogłębienie wiedzy o czynnościach zawodowych i warunkach wykonywania tych czynności przez nauczycieli, a także o czasie, jaki jest potrzebny na ich wykonanie.

W badaniu brać będzie udział ponad 8 tys. nauczycieli; na potrzeby badania będą oni m.in. wypełniać tzw. dzienniczki czasu pracy, w których będą rejestrować wszystkie czynności i zajęcia związane z pracą. Nauczyciele będą je wypełniać od listopada tego roku do listopada przyszłego.