W wywiadzie dla "DGP" prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego (MNiSW), potwierdza, że nie wyda rozporządzenia do czasu, aż nie poprawi się sytuacja budżetowa. Resort nauki tłumaczy, że w budżecie nie ma na to pieniędzy.

Już w październiku wejdzie w życie reforma szkolnictwa wyższego. To sukces?

Tak. W końcu udało się połączyć dwie do tej pory odseparowane dziedziny: naukę i szkolnictwo wyższe. W efekcie niespójnych przepisów zdarzały się sytuacje, że resort likwidował niespełniający wymogów jakości kierunek studiów, a w tym samym czasie uczelnia utrzymywała uprawnienia do doktoryzowania się na nim.

Co się w praktyce zmieni?

Najważniejszym beneficjentem zmian staną się studenci, którzy muszą uzyskiwać gruntowne i wszechstronne wykształcenie. Przede wszystkim po to, żeby znacznie lepiej niż dziś radzić sobie na rynku pracy. Uczelnie muszą otworzyć się na współpracę z biznesem. W efekcie zaczną więcej zarabiać na prowadzonych badaniach naukowych, stwarzając tym samym naukowcom możliwość takiej współpracy.

A jak zmieni się finansowanie szkół wyższych?

Najlepsze uczelnie, czyli takie, które chcą się rozwijać, będą mogły liczyć na dodatkowe strumienie finansowania. Utrzymujemy dotychczasowy poziom finansowania budżetowego na podstawowe zadania uczelni, mimo spadającej liczby studentów, a jednocześnie gwarantujemy dodatkowe środki prorozwojowe. Chcemy systematycznie odchodzić od finansowania premiującego tylko za ilość studentów na uczelniach, a nie za jakość ich kształcenia.

Na czym będzie to polegać?

Utworzymy fundusz projakościowy, z którego finansowane będą wyłaniane w konkursach Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące, studia doktoranckie w uczelniach niepublicznych, stypendia dla najlepszych doktorantów czy wyższe wynagrodzenia najlepszych naukowców. Każda uczelnia, publiczna i niepubliczna, będzie mogła stanąć do konkurencji o dodatkowe finansowanie.


Czy uczelnie niepubliczne również dostaną pieniądze za studentów na studiach stacjonarnych?

W nowelizacji ustawy utrzymany został przepis dotyczący określenia zasad ubiegania się o środki publiczne przez uczelnie niepubliczne na studia stacjonarne. Wciąż jednak prowadzimy debatę nad rozszerzeniem finansowania uczelni niepublicznych ze środowiskiem akademickim. Do tej pory jednak nie uzyskaliśmy jednolitego stanowiska. Mimo to już teraz zagwarantujemy finansowanie studiów doktoranckich w uczelniach niepublicznych.

Uczelnie niepubliczne twierdzą jednak, że nie są odpowiednio finansowane, bo resort nie wydaje od ponad 5 lat rozporządzenia w tej sprawie.

To będzie możliwe dopiero po przedstawieniu przez środowisko akademickie wspólnego stanowiska w sprawie modelu dofinansowywania uczelni niepublicznych. Na tej podstawie przygotujemy właściwe rozporządzenie. Będzie ono realizowane w kolejnych latach, kiedy poprawi się sytuacja budżetu państwa.

Czyli prywatne uczelnie mają sobie radzić do tego czasu same?

Uczelnie niepubliczne i publiczne muszą szukać dodatkowych źródeł dochodów, jak choćby z komercjalizacji wyników badań. Mogą też pozyskiwać pieniądze ze środków UE, np. na kierunki zamawiane. Proszę pamiętać, że od 2008 roku uczelnie niepubliczne pozyskały w ten sposób z ministerstwa niemal miliard złotych.

Czy zwiększą się środki budżetowe na szkolnictwo wyższe?

Tak. Taką obietnicę złożyli premier i minister finansów. Nauka i szkolnictwo wyższe to priorytet dla tego rządu. Od 2007 roku budżet nauki wzrósł o dwa mld złotych. Od przyszłego najlepsze szkoły dzięki funduszowi projakościowemu dostaną dodatkowe pieniądze. Te, które skorzystają z nowych rozwiązań, będą m.in. tworzyć autorskie, ale i efektywne programy studiów.

Ale ustawa daje tylko możliwość tworzenia autorskich programów. A co, jeżeli uczelnie z tego nie skorzystają?

Wierzę, że uczelniom zależy na własnym rozwoju i dobrym kształceniu. I z całą pewnością rozumieją, że wobec niżu demograficznego i rosnącej konkurencji muszą przygotować ciekawą ofertę studiów. Tylko w ten sposób mogą pracować na własną markę.

Czy uczelnie są gotowe do takich zmian?

Uważam, że tak. Już teraz są uczelnie, które realizują lub przygotowują ciekawe interdyscyplinarne programy studiów, monitorują losy zawodowe absolwentów, komercjalizują coraz szerzej wyniki badań. Te uczelnie czekają na zmiany, bo zyskają istotne możliwości dalszego rozwoju. Wkrótce rozpoczniemy spotkania z senatami uczelni, aby wskazywać uczelniom, jak wykorzystać nowe przepisy.

Reforma to nie tylko zmiany dla uczelni, ale przede wszystkim dla studentów. Czy będzie ograniczony dostęp do bezpłatnych studiów?

Reforma gwarantuje równy dostęp do bezpłatnego kształcenia każdemu maturzyście i każdemu studentowi. Co nie oznacza, że wszyscy studenci będą studiować bezpłatnie na drugim kierunku. Za taką możliwość nie będą płacić najzdolniejsi, którzy będą w stanie ukończyć dwa kierunku, a więc około 10 proc. studentów. Obecne zjawisko studiowania na kilku kierunkach jednocześnie jest ewenementem w skali Europy. W przyszłości student nie będzie już musiał kończyć kilku kierunków, aby zdobyć dodatkową wiedzę i umiejętności. Skorzysta z jednego interdyscyplinarnego programu, który zagwarantuje mu wszechstronne wykształcenie.


A co z tymi, którzy zdecydują się na studia, ale w ich trakcie stwierdzą, że jednak chcą studiować na zupełnie innym kierunku. Czy w takiej sytuacji będą musieli zapłacić?

Każdy student rozpoczynając naukę, otrzyma pewną liczbę punktów. Do każdego z nich będzie przypisana określona liczba godzin wykładowych. Wraz z kolejnymi latami student będzie więc je wykorzystywać. Jeśli zmieni kierunek, to pozostanie mu reszta z ogólnej puli punktów. Jeśli więc student studiów stacjonarnych w uczelni publicznej zorientuje się, że popełnił błąd i wybrał niewłaściwy kierunek studiów, to czym prędzej powinien z niego zrezygnować i rozpocząć kolejny. Dodatkowo zagwarantowaliśmy 30 specjalnych punktów rezerwowych na dodatkowe zajęcia i kursy. Do tej pory uczelnie miały prawo pobierać opłaty za każde ponadprogramowe zajęcia. Teraz student będzie mieć większe pole wyboru i szansę na poszerzanie wiedzy.

Studenci domagają się też zmian w systemie przyznawania stypendiów. Czy te wprowadzone reformą wystarczą?

Nad reformą od początku pracowaliśmy wspólnie z przedstawicielami studentów, którzy podpowiedzieli nam wiele korzystnych rozwiązań, także w systemie stypendialnym. W efekcie powstanie ogólnopolski wykaz studentów, w którym uczelnia sprawdzi, jakie stypendia pobiera dana osoba. Poza tym uczelniana komisja stypendialna będzie mogła wystąpić o zaświadczenie do ośrodka pomocy społecznej. Nastąpi również przeniesienie stypendiów na wyżywienie i mieszkaniowych do puli stypendiów socjalnych, aby pomoc materialna była skonsolidowana i wyższa.

Reforma wprowadza również wymóg jednoetatowości, ale tylko dla uczelni publicznych. W takiej sytuacji wykładowcy mogą przechodzić do konkurencji, czyli niepublicznych placówek. Tam zakazu podejmowania pracy w innej uczelni bez zgody rektora nie ma?

Każda uczelnia będzie mogła prowadzić własną efektywną politykę kadrową. Wykładowca uczelni publicznej będzie musiał uzyskiwać zgodę na dodatkowy etat, a w przypadku uczelni niepublicznej strategia rozwoju, budowanie stabilnej kadry będą zależeć od jej władz. Już teraz wielu bardzo dobrych naukowców pracuje na uczelniach niepublicznych. Dla nas tak samo ważni są studenci uczelni publicznych, jak też niepublicznych.