Poinformował o tym w środę wiceminister odpowiedzialny za uniwersytety David Willetts. Ci, którzy są obecnie w trakcie studiów, będą mogli dokończyć je według dotychczasowych stawek.

Osobne stawki obowiązują w Szkocji (dla studentów miejscowych oraz z UE studia są bezpłatne, a dla studentów z innych części Zjednoczonego Królestwa podstawowe czesne wynosi 1820 funtów, bądź 2895 funtów na kierunkach medycznych). W Walii i Irlandii Płn. czesne pozostanie na obecnym poziomie 3290 funtów.

Studenci nie będą musieli wnosić opłat z góry, ale jeśli tego nie zrobią, to czesne zostanie im zamienione na dług, który będą spłacać po rozpoczęciu pracy, z chwilą, gdy będą zarabiać co najmniej 21 tys. funtów rocznie.

Willetts nazwał zmiany "przejawem progresywnej polityki finansowania uniwersytetów". Opozycyjny rzecznik Partii Pracy Gareth Thomas uznał, że decyzja ta "to tragedia dla całego pokolenia młodych ludzi".

Zmiany poparło stowarzyszenie najbardziej renomowanych uniwersytetów Anglii (Russell Group), które nazwało je "życiodajną transfuzją gotówki", umożliwiającą brytyjskim placówkom utrzymanie wysokiego statusu w globalnych rankingach.

W praktyce zmiany oznaczają, że uniwersytety zrekompensują sobie utratę środków z rządowego budżetu nałożeniem wyższego czesnego na studentów. Cięcia środków na finansowanie studiów wprowadził jeszcze poprzedni rząd Partii Pracy. Obecny konserwatywno-liberalny rząd rozszerzył je w ramach całościowego przeglądu wydatków rządowych.


Uniwersytety będą mogły liczyć sobie za roczny kurs 9 tys. funtów, jeśli będą prowadzić system stypendialny dla studentów z biednych rodzin. Dodatkowy fundusz stypendialny na sumę 150 mln funtów zapowiedział rząd dla młodzieży zdolnej, choć biednej.

Z badań uniwersytetu w Leicester cytowanych przez BBC wynika, że wyższe opłaty najbardziej zaszkodzą popytowi na studia na mniej renomowanych uniwersytetach. Według badań banku HSBC 70 proc. potencjalnych studentów zniechęci się do studiów, które kosztować będą 7 tys. funtów rocznie (tyle zakładał poprzedni maksymalny próg czesnego).

Przewodniczący wpływowej studenckiej organizacji Oxford Student Union David Barclay powiedział, że nowy system doprowadzi do tego, iż "niektóre uniwersytety będą dla wielu, a niektóre tylko dla niektórych" (z zamożnych rodzin - PAP).

Podwyżka opłat za studia jest kwestią politycznie trudną dla liberalnych demokratów, którzy w kampanii wyborczej sprzeciwiali się takiemu rozwiązaniu. Studenci i wykładowcy zapowiedzieli protest w Londynie w najbliższych dniach.