URSZULA MIROWSKA: Jakie błędy popełniają studenci w zdobywaniu pierwszych doświadczeń zawodowych?

MARTA PIASECKA: Przede wszystkim za późno podejmują pierwszą pracę. Mają też zbyt małą wiedzę o rynku zatrudnienia. Stąd później tak wiele rozczarowań, np. co do wysokości oferowanych im wynagrodzeń. Studentom brakuje również wyobraźni co do tego, jak wygląda wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. Część z nich chciałaby pracować od razu na stanowiskach kierowniczych. To również efekt tego, że wybór kierunku studiów to często kwestia przypadku. Wielu z nich po 4 – 5 latach nauki zupełnie nie widzi siebie na rynku pracy. Niektórzy ograniczyli swoje doświadczenie zawodowe do zarabiania kieszonkowego, rozdając ulotki lub pracując w kawiarni.

Kiedy student powinien podjąć praktykę?

Im wcześniej student pozna realia życia zawodowego, tym łatwiej będzie mu wybierać pracę zgodnie z wyuczonym zawodem i własnymi preferencjami. Obecnie istnieje obowiązek odbycia praktyk już na licencjacie. Wiele osób traktuje je jako przymus i stąd przypadkowy ich dobór. Niestety czasami uczelnie też tak do tego podchodzą. Stąd opinia, że odbywanie praktyk mija się z celem. Ważne, aby wszystkie strony – uczelnie, studenci i pracodawcy, widziały sens współpracy i rozwijania kompetencji zawodowych. Praktyki mogą również stanowić ważne źródło informacji przy pisaniu pracy dyplomowej.

Jak dobierać praktyki czy staże, żeby stanowiły istotną pomoc w szukaniu pracy po studiach?

Pracodawca powinien zorganizować praktyki tak, aby mógł brać udział w bieżących zadaniach firmy. Na początku wymaga to od firmy nakładu pracy, ale z czasem staje się ważnym elementem jej rozwoju, bo umożliwia to przedsiębiorstwu m.in. pozyskanie nowej kadry, zmianę postaw starych pracowników czy poprawę marki firmy. Student natomiast musi być przede wszystkim zaangażowany w praktyki i nastawiony na działanie. Nie można usiąść z założonymi rękoma i czekać, aż pracodawca pokaże palcem, co należy zrobić. Bywa tak, że studenci ukrywają się po kątach, aby przełożony nic od nich nie chciał.