Fińscy naukowcy zbadali w latach 1978-80 poziom witaminy D we krwi 3 tys. osób, po czym obserwowali je przez 30 lat. Jak się okazało, w grupie z najniższymi poziomami witaminy D we krwi ryzyko choroby Parkinsona było trzykrotnie wyższe niż w przypadku osób mających najwięcej tej witaminy.

Choroba Parkinsona to postępujące schorzenie ośrodkowego układu nerwowego. W mózgu chorego zanikają komórki nerwowe tak zwanej istoty czarnej, które produkują dopaminę, która uczestniczy w procesie przesyłania przez mózg informacji do tej jego części, która zawiaduje funkcjami mięśni.

Kliniczne objawy pojawiają się dopiero, gdy dojdzie do obumarcia ok. 80 procent komórek wytwarzających dopaminę. Zwykle manifestuje się co najmniej dwoma z objawów, tworzących tzw. zespół parkinsonowski: spowolnieniem ruchowym, drżeniem spoczynkowym, zwiększonym napięciem mięśni, zaburzeniami postawy i równowagi. Pojawiają się trudności z wykonywaniem ruchów precyzyjnych, czasem specyficzny rodzaj drżenia palców i kciuka określany jako "kręcenie pigułek", zaburzenia chodu - małe szurające kroczki i brak balansowania kończyn górnych, zaburzenia równowagi, częste upadki, niewyraźna, cicha mowa, brak mimiki twarzy.

Witamina D znana jest głównie ze swojej roli w przyswajaniu wapnia i tworzeniu kości. Nowe badania wskazują także na jej znaczenie dla układu odpornościowego. Prawdopodobnie zapobiega również niszczeniu komórek nerwowych, jakie występuje podczas choroby Parkinsona.

Większość tej witaminy powstaje w wystawionej na działanie światła słonecznego skórze, część pochodzi z pokarmów (tłuste ryby, mleko czy produkty zbożowe). Z wiekiem synteza witaminy w skórze idzie coraz oporniej. Jak się wydaje, optymalny dla kości poziom witaminy D we krwi to 30 nanogramów na mililitr. Nie wiadomo natomiast, jaki poziom jest najlepszy dla mózgu. Zbyt duże dawki tej witaminy mogą być szkodliwe.