p

Wniosek 1. Studiować się opłaca

Posiadacz dyplomu, nawet po zapisaniu po stronie strat nakładów na naukę, zarabia w Polsce o połowę więcej niż rówieśnik mniej wykształcony. Z badań wynika, że opłacalność studiów utrzymuje się stale - zmienia się tylko jej stopa. Wyliczenie opłacalności studiowania poszczególnych kierunków jest proste - zarobki osób lepiej wykształconych są wyższe, trzeba je tylko odpowiednio porównać z zarobkami mniej wykształconych i wziąć pod uwagę straty, jakie ponoszą studenci podczas nauki, gdy nie pracują i nie zarabiają. Istnieje w ekonomii odpowiednie równanie - jego wynik to stopa zwrotu inwestycji w oświatę, czyli odpowiedź na pytanie, jaki zysk przyniesie złotówka zainwestowana w naukę.

Wniosek 2. Zachowaj rozsądek w wyborze

Najważniejszym trendem jest to, że różnice między stopą zwrotu różnych kierunków się zmieniają. To, co dziesięć lat temu było mało opłacalne, dziś przynosi coraz większe zyski. I na odwrót: studia superopłacalne kiedyś, dzisiaj przynoszą zyski mniejsze, choć nadal sowite. Po prostu kiedy polska gospodarka ulegała gwałtownym przeobrażeniom, brakowało specjalistów w wielu branżach, w innych było ich w nadmiarze. Dziś sytuacja jest bardziej ustabilizowana. To dobra wiadomość dla tych, dla których pasja i hobby to najważniejszy argument przy wyborze przyszłego zajęcia. Na Górnym Śląsku pracę mają ci, którzy parę lat temu wybrali górnictwo. Pasjonaci wbrew pozorom postąpili słusznie: przecież Polska zapowiedziała zamknięcie tylko części kopalń i jednocześnie modernizację innych. Łatwo było wyliczyć, że powstanie zapotrzebowanie na wąskie grono wyedukowanych speców od górnictwa. Kto to zrozumiał - wygrał.

Wniosek 3. Trzeba umieć przewidywać

Obecna struktura szkolnictwa wyższego nie jest dostosowana do popytu na rynku pracy! Maturzyści kolejnych roczników rzucili się na kształcenie w zakresie zarządzania, bankowości, marketingu. Tymczasem dziś jest nadmiar fachowców z tych dziedzin. Uczelnie, w znacznie większym stopniu niż gimnazja i licea, podlegają prawom rynku. Jeśli wyczują popyt na wiedzę ekonomiczną - będą ją sprzedawać. W dłuższej perspektywie rynek rzeczywiście najlepiej wyreguluje relacje między popytem a sprzedażą. W krótszej - może uderzać w studentów ulegających modzie na określone kierunki. To istotne zagrożenie, które trzeba brać pod uwagę.

Wniosek 4. Nastawić się na niespodzianki

Konstruując biznesplan swoich studiów, należy wziąć pod uwagę także to, że wielu czynników przewidzieć nie sposób. Nie można na przykład przewidzieć, w jakim stopniu o zatrudnieniu i płacach decydować będą chimery, mody i stereotypy panujące wśród pracodawców. Zawsze mogą zdarzyć się niespodzianki,


· Dziewczynom bardziej opłaca się studiować niż chłopakom! W Polsce rynek pracy niewykwalifikowanej preferuje mężczyzn, zdobycie dyplomu pozwala kobietom wybić się, zrównać poziomem zarobków z kolegami. Biorąc pod uwagę niski poziom startowy - kobiety zyskują więcej.

· Panowie - jeśli na studia, to do końca! Badania wykazują, że zdobycie licencjatu poprawia kondycję materialną kobiet, a nie ma żadnego wpływu na warunki materialne mężczyzn. Na ich sytuację znacząco wpływa zdobycie tytułu magistra. Chłopaki, jak już studiujecie, to albo do magistra włącznie, albo w ogóle!

· Panie - na prawo, panowie na… medycynę. W Polsce panuje silne zapotrzebowanie na kobiety prawniczki; ich kolegów po fachu rynek nie rozpieszcza. Odwrotnie w zawodach medycznych: faceci w kitlach mogą liczyć na powodzenie (przynajmniej profesjonalne) znacznie lepsze od koleżanek. O dziwo, w zawodzie rolnika panie mają znacznie więcej szans niż panowie; w zawodzie księgowej - odwrotnie.

· Choć opłacalność studiów ekonomicznych spadła ostatnio o połowę - nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Mając wykształcenie ekonomiczne, trudno dziś znaleźć zatrudnienie u kogoś, w obcej firmie. Łatwiej natomiast założyć własną, pracować na zlecenie itp.

· Brawo medycyna! Tu opłacalność rośnie skokowo. Popyt na polskich lekarzy utrzymujący się w Europie Zachodniej zakłóca w Polsce prawidłowości rynku. Z czasem i to się skończy. Z czasem, czyli wtedy, gdy wyrównają się różnice zarobków między polskimi medykami a zachodnimi. To jednak potrwa długie lata.