p

To przedmaturalna panika. Masz poczucie, że nic nie robiłeś, że jesteś totalnie nieprzygotowany, zadręczasz się poczuciem winy. I co masz teraz robić?

1. Możesz poddać się panice i nią usprawiedliwiać swój bezwład - to wyjątkowo łatwe i bardzo popularne postępowanie. Tylko, że w ten sposób odbierasz sobie wszelkie szanse na sukces. A i tak najgorsze jest to, że uczysz się takiego zachowania. Jeśli raz z niego skorzystasz, zaczniesz praktykować. Za trzy lata będziesz cierpiał na syndrom wyuczonej bezradności.

2. Możesz sam siebie nadal przekonywać, że teraz już nic nie ma sensu, że wszystko zawaliłeś, że jest już za późno. Oczywiście, że jest za późno, żeby dobrze się przygotować do egzaminu, ale tym bardziej trzeba chwytać każdą minutę, pamiętając, że każdy egzamin jest loterią. Obkuci mogą nie zdać, a znający jeden temat zdać bardzo dobrze.

3. Możesz iść na krótkotrwałą psychoterapię - w ten sposób nadajesz swojemu lenistwu rangę bogatego życia wewnętrznego. Dobre wyjście dla bogatych nierobów. Psychoterapia da Ci wspaniałe alibi, genialny kamuflaż dla lenia.

4. Możesz zacząć się uczyć - jasne, że jest mało czasu, ale nie myśl o tym, nie patrz w kalendarz ani na zegarek. Po prostu otwórz książkę, weź skrypt i zacznij czytać. Rób to twórczo, aktywnie, wyobrażaj sobie, że właśnie ten temat masz na maturze. Taka nauka czegokolwiek, w ostatniej chwili, bywa bardzo twórcza i skuteczna. Być może uda się nawiązać do tego tematu. W każdym razie jeśli masz jeden, dwa tematy, z których jesteś przygotowany, jakoś tak jest, że rzutuje to na Twój wygląd, sposób mówienia. Dlatego pamiętaj - jeśli dziś nic nie umiesz, jutro już możesz mieć wykute dwa tematy - a to całkowicie zmienia Twoją sytuację.