Na Politechnice Częstochowskiej Komorowski wygłosił krótki wykład pt. "Innowacyjność - Polska cyfrowa", w którym chwalił dotychczasowy rozwój szkolnictwa wyższego i umasowienie studiów. Jak mówił, za tym "imponującym osiągnięciem nas wszystkich" stoją m.in. "realizacje marzeń całych rodzin, społeczności lokalnych" - także o tym, by istniały uczelnie wyższe - wyznaczające też miarę ambicji miast i regionów.

Zaznaczył, że wobec postępujących procesów demograficznych w najbliższych latach wzmocni się konkurencja międzyuczelniana i międzynarodowa o studenta. Zaznaczył, że polskie uczelnie, by rozwijać się, będą musiały przyciągać studentów z zagranicy, a także zacząć na większą skalę wykorzystywać swe osiągnięcia w działalności gospodarczej.

Komorowski wyjaśnił, że część tych zadań powinien ułatwić pakiet ustaw modernizujących polską naukę i szkolnictwo wyższe, który właśnie przeszedł przez Sejm. Dodał, że postulowane rozwiązania wprowadzające umowy między studentami a uczelniami o gwarancjach dokończenia studiów, a także zasada nieodpłatności za studia - poza "obszarami uzgodnionymi", za określone usługi - poprawią jakość funkcjonowania polskich uczelni.

Zdaniem marszałka, podstawą dla tego procesu powinien być mechanizm konkurencji. "On wyzwala lepszą organizację pracy, wyzwala lepsze pomysły, zmusza do szukania bardziej atrakcyjnych form studiowania" - zaznaczył Komorowski. Pytany o pomysł wydzielenia tzw. uczelni wiodących, odparł że ów mechanizm konkurencji o studenta i o pieniądze powinien objąć wszystkie uczelnie - z "wyrównywaniem szans na samym początku". "Młode uczelnie mają siłę młodości, ambicje i aspiracje" - ocenił.

Kandydat na prezydenta nie zgodził się z zarzutem jednego z naukowców z Politechniki Częstochowskiej, że wprowadzane zmiany legislacyjne faworyzują uczelnie prywatne kosztem publicznych. Jak ocenił, uczelnie prywatne są bardziej narażone na negatywne skutki zmian. "Najzdrowszym mechanizmem byłoby przyjęcie zasady, że pieniądze idą za studentem, a kto tego studenta pozyskuje, przyciąga do siebie, ma te pieniądze" - uważa marszałek.

Komorowski zaznaczył, że jeden z następnych pakietów do przegłosowania w parlamencie będzie dotyczył cyfryzacji Polski. Zacytował - jak zaznaczył, z Wikipedii - słowa b. prezydenta USA Billa Clintona, który miał mówić, że gdy zaczynał swą prezydenturę, termin www znali tylko eksperci, a pod koniec jego kadencji swoją stronę miał już nawet jego kot. "Trzeba dążyć do ułatwionego, masowego dostępu do internetu szerokopasmowego i likwidować pewne mechanizmy wyłączenia" - wskazał Komorowski, dodając że chodzi tu m.in. o wsparcie cyfryzacji wsi.

Uczestnicy spotkania pytali Komorowskiego m.in. o wizję prezydentury. Kandydat odpowiadał, że w najbliższych dniach "będzie odpowiednia odsłona programu". "Polska potrzebuje prezydentury, która będzie prezydenturą odbudowującą poczucie wspólnoty, ograniczającą podziały" - przekonywał. Mówił przy tym o "wygasających już" podziałach sprzed 20 lat, z czasów PRL, ale też "bardzo ostrych podziałach" z ostatnich lat - dotyczących nie tylko PO i PiS, ale też wyniesionych z okresu funkcjonowania koalicji PiS, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin.

Czytaj dalej >>>


Zdaniem marszałka głównym celem Polski powinno być dogonienie "peletonu głównych krajów UE", a miejscem, w którym mogłaby toczyć się dyskusja w oderwaniu od bieżącej batalii polityczno-partyjnej, jest powołana przez niego Rada Bezpieczeństwa Narodowego. I - dodał - choć Rada została pierwotnie zaatakowana jako pomysł wyborczy, ze względu na nacisk sytuacji wyborczej, nie mogła być do końca kontestowana.

Podczas spotkania pytano Komorowskiego jak ocenia stan państwa. Jego zdaniem, państwo funkcjonuje dobrze, zwłaszcza na tle krajów, które w ostatnich latach przeszły podobną drogę. Jak mówił, nie można jednak osiadać na laurach - warto zadbać m.in. o budowę odpornego na zmiany polityczne korpusu urzędniczego i walczyć z upartyjnieniem mechanizmu ich wyboru. Nie zgodził się z sugestią, że Polska lepiej niż w ostatnich latach rozwijała się w 20-leciu międzywojennym.

Z sali padło też pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach parlamentarnych. Komorowski odpowiadał, że ten pomysł nie znalazł uznania wśród przedstawicieli innych partii. Zaznaczył jednak, że dzięki reformie samorządowej w Polsce jest ponad 2400 okręgów jednomandatowych - w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, zaproponuje takie zmiany legislacyjne, by nie tylko oni, ale także radni samorządowi byli wybierani w jednomandatowych okręgach. Według niego, byłoby to z korzyścią dla społeczności lokalnych. Od czegoś trzeba zacząć - mówił Komorowski.

"Poprawa jakości polskiej polityki wiedzie przez poprawę jakości polityków. Ja wierzę w konkurencję, więc wierzę także w to, że jak będzie konkurencja człowiek-człowiek, to wygra lepszy" - oświadczył i wyraził przekonanie, że powinno się "państwo polskie próbować w niektórych obszarach odpartyjniać".

Jedno z pytań dotyczyło e-administracji. Komorowski zgodził się z zarzutem, że działające w najważniejszych instytucjach i urzędach systemy informatyczne są niespójne, czego skutki odczuwają przedsiębiorcy. Marszałek ocenił, że brak jednolitego systemu to m.in. skutek gwałtownego rozwoju technologii informatycznych. Marszałek zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu ma zostać przedstawiona informacja rządu o programie cyfryzacji.

Uczestnicy spotkania wytykali parlamentarzystom uchwalanie wadliwych przepisów. Marszałek wyraził opinię, że osiągnięcia legislacyjne parlamentu w ostatnich 20 latach są "ogromne". Trzeba całkowicie przebudować prawo, szczególnie intensywne prace trwały przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Ten pośpiech - zaznaczył Komorowski - budzi określone skutki.