Według pomysłu Ministerstwa Edukacji Narodowej za dwa lata pierwsi absolwenci szkół policealnych powinni przystąpić do obowiązkowych egzaminów zawodowych. Na ich przygotowanie w samym tylko 2019 r. trzeba zabezpieczyć w budżecie dodatkowe 8,5 mln zł. Od wakacji MEN zabiega o to w Radzie Ministrów.

Zwiększone wydatki nie podobają się jednak Ministerstwu Finansów. Jego urzędnicy konsekwentnie przekonują, że resort oświaty powinien reformować szkoły zawodowe własnym sumptem. – Obecnie dostępne środki budżetowe uniemożliwiają przeprowadzenie zaprojektowanych ustrojowych zmian w kształceniu zawodowym – alarmuje członków rządu Maciej Kopeć z MEN, minister koordynator do spraw reformy.

Obowiązkowy egzamin

Resort oświaty szykuje głębokie zmiany w kształceniu zawodowym jako kolejny etap wdrażanej właśnie reformy edukacji. Poza wprowadzeniem do systemu szkół branżowych II stopnia najważniejszą zmianą ma być obowiązek przystępowania do egzaminów zawodowych. Ma on objąć uczniów branżowych szkół I stopnia i techników oraz słuchaczy branżowych szkół II stopnia i szkół policealnych. Dziś egzamin nie jest obligatoryjny, część uczniów kończy więc szkoły bez dokumentu potwierdzającego uzyskanie kwalifikacji. Według pomysłu MEN obowiązkowy egzamin ma wpłynąć na podniesienie jakości kształcenia, ponieważ wyniki egzaminu zawodowego będą stanowić informację zwrotną na temat osiągnięć uczniów i całego procesu nauczania w szkole. Dostarczą też wiarygodnych danych na temat działania systemu kształcenia zawodowego i egzaminowania. Tak jak w tej chwili robią to egzaminy gimnazjalne, a w przyszłości – ósmoklasisty.

Resort oświaty chce też zmienić sposób tworzenia zadań egzaminacyjnych. Dziś nad arkuszami pracuje jeden autor, a później recenzenci. W nowym systemie ma to robić kilkuosobowy zespół.

Negocjacje trwają

MEN ocenia, że aby zmiany się udały, w perspektywie 10 lat do systemu egzaminacyjnego powinno się dosypać ponad 0,5 mld zł. To koszt m.in. wynagrodzeń dla egzaminatorów odpowiedzialnych za teoretyczną część egzaminu zawodowego i asystentów technicznych, którzy mają przygotowywać jego część praktyczną.

Właśnie na te koszty nie chce przystać Ministerstwo Finansów, twierdząc, że zmiany w szkolnictwie zawodowym to zadanie MEN i powinno ono zmieścić się w przyznanym mu budżecie. Negocjacje w tej sprawie trwają, od końca czerwca nie ma jednak decyzji o przyznaniu środków. – Czekamy na Radę Ministrów, w czasie której sprawa będzie omawiana – tłumaczy Anna Ostrowska, rzeczniczka resortu edukacji. Urzędnicy liczyli, że stanie się to w czasie wtorkowego posiedzenia. Projekt zmian nie wszedł jednak pod obrady.

Tymczasem Maciej Kopeć w oficjalnych dokumentach przyznaje wprost, że jeśli pieniądze się nie znajdą, reformy systemu egzaminacyjnego nie da się przeprowadzić.

Podstawy programowe

Wylicza, że tylko w pierwszym półroczu 2018 r. Centralna Komisja Egzaminacyjna opracowała ok. 850 zgodnych z podstawami programowymi z 2012 i 2017 r. arkuszy do przeprowadzenia egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie. To daje ok. 53 arkuszy na jednego pracownika. Minister zaznacza przy tym, że 6 z 16 osób jest zatrudnionych na mniej niż etat. „Co oznacza, że każdy pracownik tygodniowo pracował nad około trzema arkuszami, tj. ok. 50 zadaniami” – pisze do MF. Zaznacza też, że od 2019 r. ilość pracy jeszcze wzrośnie, bo jeśli Sejm przyjmie nowelizację ustawy przygotowaną przez MEN, od 2019 r. wejdzie w życie podstawa programowa kształcenia w zawodzie szkolnictwa branżowego. Trzeba więc będzie jednocześnie przygotować zadania sprawdzające wiadomości i umiejętności określone w trzech podstawach programowych: z 2012, 2017 i 2019 r. Taka sytuacja utrzyma się jeszcze przez lata – zgodnie z przepisami zadania dla każdej z tych podstaw muszą być przygotowywane jeszcze przez pięć lat po zakończeniu kształcenia zgodnego z nią.

Nie jest fizycznie możliwe, aby ta sama grupa pracowników przygotowywała kolejne setki arkuszy przeznaczone na egzamin przeprowadzany według podstawy programowej, która ma zacząć obowiązywać od 1 września 2019 r. – ocenia Kopeć. Zaznacza też, że dzisiaj system egzaminacyjny działa między innymi dlatego, że… nie wszyscy uczniowie do egzaminów przystępują.