Puste miejsca na studiach. "Szkoły wyższe ratują się, ściągając do siebie cudzoziemców"

| Aktualizacja:

W minionym roku akademickim ubyło blisko 60 tys. studentów. Ta liczba byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie przybysze z innych krajów. Tych było więcej niż przed rokiem.

wróć do artykułu
  • ~prezes
    (2018-06-27 10:46)
    w tekscie brakuje innych waznych powodow dlaczego mlodzi nie za bardzo chca studiowac-Przyklady:absolwent studiow nauczycielskich,mgr,pierwsza praca,pensja 2300 zl,kierowca TIR a w tym samym wieku-oferta z granicy Polska-RFN,2500 euro,czyli ok.11 tys zl,absolwent,mgr,praca w urzedzie,pensja ok.2500 zl,moj znajomy,ktory umie dobrze flizowac-8 tys zl na miesiac,roboty ma na 3 lata do przodu.Po prostu sporo mlodych widzi jakie sumy mozna zarobic w prostym fachu,3 do 4 razy tyle niz po studiach.Nie wspomne juz o zawodzie ciesli-dekarza,ktory buduje domki z drewna w Norwegii,moj znajomy z Podhala,100 tys zl za kilka miesiecy pracy,w Polsce ma zreszta podobne zamowienia,tez na pare lat do przodu.Studia to bylo dobre w PRL,potem byl taki mit,ze osoby po jakis marketingach,PR ach i "zarzadzaniach", z dyplomem szkoly wyzszej z malego miasta,zalozonej 2 lata wczesniej przez 2 docentow i 3 doktorow,zostana "managerami" w wielkich korporacjach z pensja w milionach zlotych.najczesciej zostawali kierownikami w hurtowni proszkow do prania w miasteczku lub szukali byle jakiej roboty.Podobnie masy humanistow,ekspertow od niczego konkretnego-szukaja pracy bez skutku,czesto aby nie umrzec z glodu mieszkaja dalej u rodzicow,a w nocy ukladaja soki na polkach w Makro.Nie zmyslam- znalem takie osoby w Krakowie.Na zachodzie podobnie-maja tam miliony wyksztalconych w niepraktycznych dziedzinach,sa to miejscowi bezrobotni.Szukaja za to kierowcow TIRow,dekarzy,mechanikow,elektrykow,monterow,itd.I zaplaca im kazde pieniadze,bo robote trzeba zrobic,np. z dachu sie leje,a socjolog lub historyk sztuki im tego nie zrobi.Jestem w RFN i wiem kogo tu szukaja-tylko fachowcow.

Może zainteresować Cię też: