Takie są konkluzje z danych szacunkowych zebranych w 400 gminach przez Związek Gmin Wiejskich RP (ZGWRP). W tym roku szkolnym przybyło niemal 800 etatów dla 1,7 tys. nauczycieli (0,47 etatu na osobę), a zwolniono jedynie 129 osób. Na te dane wpływ miało przechodzenie nauczycieli na emeryturę i urlopy dla poratowania zdrowia: niemal 700 zatrudnionych z powodu reformy wybrało jedno z tych rozwiązań.

Związek Gmin Wiejskich RP, analizując te dane, przekonuje, że mamy do czynienia z bombą z opóźnionym zapłonem. Za dwa lata, kiedy ze szkół podstawowych zniknie jeden rocznik, nie będzie można ratować sytuacji emeryturami. Z sondy ZGWRP wynika, że obecnie tylko w 16,5 proc. gmin zwolniono nauczycieli (w 343 gminach z 411 zwolnień nie było).

Większość nowych miejsc pracy to zaledwie kilka godzin do nowych przedmiotów w podstawówkach – biologii, chemii czy fizyki.

Pieniądze na pierwszym miejscu

Największym problemem reformy są wydatki. – Większość nakładów poniosły gminy – mówi Marek Olszewski, przewodniczący ZGWRP. Na ten cel nie było dodatkowych pieniędzy. Okazuje się, że tylko 17,3 proc. gmin wystąpiło o środki do MEN (połowa z wnioskujących nie dostała ani złotówki), bo innym one nie przysługiwały.

– Samorządy przed wyborami zrobiły wszystko, aby w roku wyborczym nie zwalniać nauczycieli – uważa Krystyna Szumilas (PO), była minister edukacji.

Dane z gmin wiejskich potwierdza również sondaż opublikowany przez "DGP" we wtorkowym wydaniu z 17 października. Rodzice są niezbyt zadowoleni z reformy. 39 proc. we wrześniu oceniało ją krytycznie. 26 proc. poparło zmiany.

Dane ZGWRP są reprezentatywne. W Polsce jest 2479 gmin. Z czego 1576 to gminy wiejskie, 597 wiejsko-miejskie i 306 miejskie. Ankietę ZGWRP – na podstawie danych szacunkowych – wypełniali urzędnicy zajmujący się oświatą.