Do odrabiania lekcji marsz... rodzicu! Matematyka zmorą nie tylko dzieci

Początek roku szkolnego to także powrót do nauki... dla rodziców. Niemal 95 proc. z nich pomaga dzieciom. Głównie w matematyce.

wróć do artykułu
  • ~nord
    (2017-09-05 10:37)
    no mamy efekty pokolenia rodzicow z epoki "robta co chcecie" i "zamiast pracowac lepi kopulowac". Gender i wczesny seksualizm robi z mozgu bulgajaca i bezmyslna mase. Dzsiaj zapomnieli matematyki, jutro fizyki -niedlugo zapomna umiejetnosci pisania i czytania, bo to bedzie kolejna choroba u dzieci , ktora trza psychotropami leczyc. Jak wiadmo ladni i madrzy rodzice, maja ladne i madre dzieci.
  • ~yes
    (2017-09-05 10:39)
    Zgoda. Rodzice sami byli niedouczeni z matematyki, więc jak mają pomóc dziecku. Rozwiązaniem jest więcej nauki matematyki przez nauczycieli z dodatkowymi płatnymi lekcjami po godzinach lekcyjnych.
  • ~nauczi
    (2017-09-05 13:09)
    Ladny tyłeczek
  • ~old 62
    (2017-09-05 14:13)
    A może już skończyć z tymi zadaniami domowymi tak, jak to jest w krajach zachodnich. Dziecko ma w szkole swoją szafkę, a tam książki i zeszyty. W godz. 13-14 jest przerwa obiadowa, a po tej przerwie uczniowie mają jeszcze jakieś zajęcia dodatkowe i odrabiają w świetlicy pod kierunkiem pedagoga zadania,które u nas są zadaniami domowymi. Do domu nie muszą dźwigać żadnych tornistrów, bo wszystko zostaje w szkole. Dlaczego tak nie może być u nas. Teraz mamy niż demograficzny,więc i miejsca na dodatkowe świetlice też znalazłyby się. Jak może w domu rodzic pomóc dziecku z matematyki,skoro nawet magistrowie z wykształceniem humanistycznym nie radzą sobie z zadaniami w starszych klasach podstawówki czy gimnazjum.Nie każdy skończył studia z przedmiotów ścisłych. Teraz na rozgrzewkę podam zadanie, które kilka lat temu miał wnuk w klasie II :" Dynia waży 1 kg i jeszcze pół dyni. Ile waży dynia ?"
  • ~babcia
    (2017-09-05 16:09)
    za mało godz matematyki w tygodniu ,więcej poświecić czasu na tabliczkę mnożenia,dzielenie pisemne itd,wałkować do skutku z mniej zdolnymi po lekcjach,bo nie nauczone w podstawówce kuleje w dalszej edukacji,kiedyś nauczyciele poświęcali się nie żałowali czasu aby pomóc uczniom
  • ~prezes
    (2017-09-05 18:08)
    sam ucze jezykow obcych od dzieci malych po maturzystow.Moje obserwacje-szkola robi duzo ale nie cwiczy,za duzo materialu,za malo cwiczen z budowy zdan,gramatyki.jakby uczniowei nie siedzieli ze mna w domu (ucze prywatnie) to mileiby slabe oceny,matury na wyzszym poziomie by nie zdali,jezyka nie umieli.Szkola ma ten sam problem z matematyka i fizyka-duzo materialu,malo czasu na cwiczenie i tlumaczenie.Moim zdaniem dla przecietnego ucznia matematyka jest za trudna.Powinien byc podzial na klasy z duza porcja matematyki dla planujacych takie studia i z mala porcja tego przedmiotu dla ludzi nie planujacych studiow scislych.Dla wielu osob byloby bardziej praktyczne nauczyc sie np. 3 jezykow plynnie oraz dokumentacji urzedowej niz studiowac bez potrzeby meandry matymatyki,ktorej nigdy w zyciu nie beda uzywac.Moj przyklad-przez 56 lat zycia uzywam najprostszych dzialan ze szkoly podst,jestem humanista,studiowalem jezyki na UJ.$ lata trudnej matematyki w LO to byly lata stracone-nie pamietam nic.Corce pomaga zona,a teraz ,przed matura,wezmiemy prywatnego nauczyciela.Corka tez nei bedzie studiowac nic ze scislych nauk i kolejny raz studiowanie u nas w domu matematyki na sile mija sie z celem.za duzo matematyki i fizyki dla uczniow,ktorzy z owych "krolowych nauk" nie beda korzystac w zyciu.Za malo jezykow i praktycznych przedmiotow.Dobrze,ze corka chodzi do technikum z praktycznym podejsciem do nauki zawodu i wie jak wypelnia sie podatki,druki,rachunki,VATy,co robia ktore dzialy,co robia ktore urzedy,jak mowic w obcych jezykach do klienta,itd.Dobra szkola w Krakowie,200 lat tradycji,ucza tego co przyda sie w zyciu ale w liceach jest masa rzeczy nikomu nie za bardzo potrzebnych.Szkoly sa czasem bardzo dobre i sprawne,czasem nie.Ogolnie jest za duzo materialu,za malo czasu,za duzo teorii,za malo cwiczen i brak odniesienia do zycia.Jako nauczyciel jezykow widze sporo bledow-szkola nakazuje kupic ksiazki cwiczen, a potem nie nakazuje robic zadan,ogranicza sie do tego co zapisze uczen z tablicy na lekcji.I jak potem ma uczen umiec 3 tryby warunkowe albo mowe zalezna (j.ang.).Podobnie nie ma nauki pisania tekstu,a na maturze to jest.Brak czasu i zla koncepcja nauczania-duzo,duzo,szybko,szybko.
  • ~mac
    (2017-09-06 10:09)
    2kg

Może zainteresować Cię też: