Handlowcy obniżyli marże i zaproponowali tańsze produkty, spodziewając się, że nie będzie już takiego efektu programu „Rodzina 500 plus” jak w ubiegłym roku, kiedy wyraźnie wzrosła skłonność do kupowania towarów lepszej jakości i droższych. Obecnie sieci stosują różne zabiegi, by zachęcić do zakupów. Biedronka proponuje koszulkę na zajęcia gimnastyczne w komplecie ze spodenkami i workiem, a wszystko w cenie 19,90 zł. W latach ubiegłych za każdą rzecz trzeba było zapłacić osobno – po 18,99 zł i 4,99 zł za worek.

Andrzej Faliński, niezależny ekspert ds. handlu, zauważa, że najtaniej za wyprawkę zapłacimy, jeśli zdecydujemy się ją skompletować, odwiedzając przynajmniej dwa, trzy markety. Każdy postawił bowiem na inny asortyment, który oferuje w najniższej cenie.

W tym roku po raz kolejny za podręczniki dla uczniów zapłaci szkoła z pieniędzy, które dostanie od ministerstwa. Przykłady z ubiegłego roku pokazują jednak, że nie każdej placówce starczają one na zakup kompletu książek. Bywa, że na niektóre ćwiczenia rodzice muszą wyłożyć z własnej kieszeni. Po ich stronie jest też koszt związany z zakupem podręcznika do religii czy dodatkowych książek, których oczekują nauczyciele, by lepiej zrealizować podstawę programową. Przykładem może być atlas.