- To, co już wiemy, zadaje kłam twierdzeniom minister Anny Zalewskiej - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Największe zwolnienia mają być na Mazowszu, gdzie wypowiedzenia dostało już ponad 900 nauczycieli, a 689 nie przedłużono umowy, a także w Małopolsce – odpowiednio 400 i 710 osób.

W tej sytuacji zaapelował Broniarz o niezwłoczne rozpatrzenie przez Sejm obywatelskiego wniosku o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji.

- Od ponad 45 dni marszałek Sejmu blokuje debatę na ten temat, innymi słowy sabotuje wniosek miliona obywateli o przeprowadzenie tegoż referendum. I to z powodów tylko sobie znanych, nie ma bowiem żadnych przesłanek ani formalnych, ani merytorycznych do tego, by w Sejmie nie przeprowadzić dyskusji na ten temat – przekonuje.

Bochenek: Nie wiem, skąd szacunki ZNP nt. zwolnień nauczycieli

- Nie do końca wiem, z czego ZNP bierze szacunki nt. ewentualnych zwolnień nauczycieli po wprowadzeniu reformy edukacji - komentuje rzecznik rządu Rafał Bochenek.

- Przez ostatnie osiem lat rządów PO-PSL pracę w szkolnictwie straciło prawie 50 tys. nauczycieli i wtedy kompletnie nikt nie protestował, nikt nie reagował. Nie było żadnej konkretnej recepty, jak sobie z problemem małej liczby dzieci w szkołach radzić, jak przeorganizować szkolnictwo tak, aby ci nauczyciele rzeczywiście nie tracili pracy. Nie było żadnych konkretnych systemowych rozwiązań. Ta reforma, którą wdrażamy, ma właśnie temu zapobiec, ma doprowadzić do tego, że nauczyciele będą mieli zagwarantowaną pracę - dodaje.

Dodał jednocześnie, że "wiadomo, że są pewne zmiany organizacyjne, przesunięcia, bo są wygaszane gimnazja". - Dążymy do tego, aby jak największa liczba nauczycieli miała angaże w szkołach, aby uchronić nauczycieli przed utratą pracy  - zapewnił rzecznik rządu.

Ocenił, że program 500 plus przynosi efekty i przyczynia się do wzrostu demograficznego, który w dłuższej perspektywie będzie miał wpływ na szkolnictwo.

Dyrektorzy szkół i sami nauczyciele alarmują, że reforma edukacji wprowadza nowy zawód – nauczyciela objazdowego, który będzie musiał uczyć w kilku szkołach, żeby uzbierać godziny potrzebne do pełnego etatu. Źródło: Gazeta Wyborcza