Szefowa MEN Anna Zalewska zapowiedziała w piątek 15 proc. podwyżki dla nauczycieli w ciągu trzech lat, zmiany w Karcie Nauczyciela, ciepłe posiłki w każdej szkole i przywrócenie do szkół opieki stomatologicznej.

Widać, że jest w ogromnej panice, bo to co zapowiedziała, jest nieprzygotowane. Słyszymy, że minister Mateusz Morawiecki mówi o tym, że nie ma pieniędzy w budżecie państwa, że jeszcze za wcześnie na rozmowy o tym, czy subwencja oświatowa wzrośnie. To jest próba ucieczki od tego, co się dzieje, od buntu społeczeństwa i od buntu nauczycieli, bez przygotowania, bez konkretów - powiedziała na konferencji prasowej w Katowicach posłanka Platformy.

Chodzi o to, żeby w społeczeństwie, w głowie rodziców i samorządów to 15 proc. zafunkcjonowało, +a potem się zobaczy+. Moim zdaniem, to jest tylko rzucona liczba, procent, za którym nic na razie nie stoi - dodała Szumilas.

Również prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz odniósł się krytycznie do zapowiedzi minister Zalewskiej. Pusta deklaracja, za którą nic konkretnego się nie kryje. Przypominam, że tydzień temu minister Morawiecki powiedział, że nie ma w ogóle mowy na ten temat. Po drugie, o faktycznym wzroście wynagrodzeń będziemy mogli mówić, kiedy zobaczymy budżet na rok 2018, a ile rzeczywiście nauczyciele dostaną podwyżki, będziemy mogli zobaczyć w styczniu-lutym 2019 r. - podkreślił.

Dzisiejsze założenia wstępne pokazują raczej, że pani minister próbuje po pierwsze w społeczeństwie zainicjować dyskusję o rzekomym wzroście wynagrodzeń nauczycieli i spacyfikować te negatywne nastroje środowiska, ale także w jakiejś mierze skłócić nas z opinią publiczną, no bo znowu ci nauczyciele dostają jakieś pieniądze. Natomiast nie pokazuje żadnego konkretu, to tylko i wyłącznie puste obietnice - dodał Broniarz.

Według piątkowych zapowiedzi Anny Zalewskiej, zwiększanie wynagrodzeń nauczycieli ma się zacząć od 2018 r. Szczegóły podwyżek zostaną rozpisane w projekcie nowej ustawy budżetowej. "Zaczynamy od 2018 r. (...). To są bardzo duże pieniądze, bo to są dodatkowe pieniądze do subwencji oświatowej" - powiedziała minister. Dodała, że decyzję w tej sprawie podjęli wspólnie: premier Beata Szydło, wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Wicepremier Mateusz Morawiecki zapewniał we wtorek, że jest szansa na podwyżki dla nauczycieli, dementując wcześniejsze medialne doniesienia, jakoby miał nie wyrazić na nie zgody.