Decyzję o przeprowadzeniu w piątek ogólnopolskiego strajku nauczycieli i innych pracowników oświaty Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego podjął na początku marca. ZNP domaga się deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień ani nauczycieli, ani pozostałych pracowników, i że do tego czasu żadnemu z nich warunki pracy - także finansowe - nie zmienią się na niekorzyść. Związek chce również podniesienia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 proc.

W opublikowanym w środę komunikacie w związku z zapowiedzianym strajkiem Ministerstwo Edukacji Narodowej zaznacza, że zmiany w polskich szkołach stały się faktem. - Przygotowana reforma oświaty jest obecnie wdrażana. Istotne zatem jest skupienie się na podejmowanych w związku z reformą działaniach, aby służyły one przede wszystkim dobru dzieci. Minister Edukacji Narodowej nie jest stroną sporu wszczętego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego z dyrektorami szkół, przedszkoli, placówek oświatowych i dlatego nie komentuje akcji protestacyjnej podejmowanej przez Związek - czytamy w komunikacie.

MEN zaznacza w nim, że Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 1997 roku uznał, że organy administracji publicznej nie mogą być stroną sporów zbiorowych dotyczących pracowników zatrudnionych w państwowych lub samorządowych jednostkach sfery budżetowej.

- Dla Ministra Edukacji Narodowej kluczowe są konkretne działania, które posłużą uczniom i nauczycielom, a dzięki nim poprawi się jakość edukacji. Realizujemy je konsekwentnie według ustalonego harmonogramu. Z inicjatywy minister edukacji pod koniec listopada 2016 r. powołany został Zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty, w skład którego wchodzą wszystkie reprezentatywne nauczycielskie związki zawodowe, organizacje jednostek samorządu terytorialnego oraz przedstawiciele ministerstw prowadzących szkoły i placówki oświatowe. Zespół pracuje nad rozwiązaniami dotyczącymi awansu zawodowego, czasu pracy nauczycieli i ich wynagrodzeń. W kwietniu, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, pokażemy harmonogram podwyżek dla nauczycieli. Dodatkowo w tym roku, po raz pierwszy od 2012 roku, zagwarantowaliśmy waloryzację pensji nauczycieli i zapewniliśmy jej finansowanie w kwocie 418 mln zł - napisano.

Według resortu edukacji, w związku z wprowadzaną reformą nie będzie zwolnień nauczycieli. - Nauczyciele szkół starego systemu, z mocy prawa, staną się nauczycielami szkół nowego systemu (nauczyciele sześcioletniej szkoły podstawowej staną się nauczycielami ośmioletniej szkoły podstawowej, trzyletniego liceum ogólnokształcącego staną się nauczycielami czteroletniego liceum ogólnokształcącego, czteroletniego technikum staną się nauczycielami pięcioletniego technikum). W przepisach zostały wprowadzone także mechanizmy umożliwiające płynne przechodzenie nauczycieli ze szkół starego systemu do szkół nowego systemu bez konieczności rozwiązywania i ponownego zawierania umów. Pojawi się w szkołach około 5 tys. dodatkowych miejsc pracy dla nauczycieli - zaznaczono.

MEN tłumaczy, że wprowadzane obecnie zmiany mają m.in. przeciwdziałać zjawiskom wynikającym z niżu demograficznego, wskutek którego w ostatnich latach pracę straciło ponad 45 tys. nauczycieli. - Reforma edukacji pozwoli na zatrzymanie tej tendencji. Według szacunków, w latach 2017-2019 w szkołach podstawowych będzie o ok. 5,2 tys. oddziałów klas VII i VIII więcej, niż byłoby oddziałów klas I i II gimnazjum, co przekłada się na miejsca pracy dla nauczycieli. Powstanie około 5 tys. dodatkowych miejsc pracy dla nauczycieli - napisano w komunikacie.

Resort informuje także, że do końca czerwca zaprezentuje krajowy system doskonalenia zawodowego nauczycieli, nad którym pracuje zespół złożony z ekspertów ministerstw: edukacji i szkolnictwa wyższego oraz pracowników Ośrodka Rozwoju Edukacji. Ich prace zostaną wzmocnione przez przedstawicieli uczelni pedagogicznych.

- Zapewniamy rodziców, iż dyrektorzy przedszkoli, szkół i placówek (oświatowych - PAP) mają obowiązek prawny zapewnić uczniom opiekę i bezpieczeństwo w szkołach. Wszystkich rodziców przepraszamy, choć podkreślamy, że nie jesteśmy stroną sporu. W razie wątpliwości i niepokojów prosimy o kontakt z właściwym kuratorem oświaty, który bezpośrednio sprawuje nadzór pedagogiczny na szkołami. Szkoła ma być miejscem bezpiecznym, spokojnym i dającym gwarancję edukacji uczniom - podkreślono w komunikacie.

ZNP apeluje do rodziców, by 31 marca, w dniu strajku w oświacie, jeśli mogą, nie posyłali dzieci do szkoły lub przedszkola. Rzeczniczka związku Magdalena Kaszulanis, pytana o sytuacje, w których rodzice nie będą w dniu strajku sami zapewnić dzieciom opieki i poślą je do szkoły lub przedszkola, odpowiedziała, że to na dyrektorze szkoły lub przedszkola będzie spoczywał obowiązek zapewnienia dzieciom opieki. - Strajk pracowników oświaty polega na powstrzymaniu się od pracy, a praca nauczyciela polega m.in. na prowadzeniu lekcji, zajęć wychowawczych i opiekuńczych. Strajk polega również na odstąpieniu od opiekowania się uczniami. Dlatego to dyrektor szkoły lub przedszkola powinien w czasie strajku zorganizować opiekę nad dziećmi, które przyjdą do jego placówki - powiedziała Kaszulanis.

Zapowiedziany na 31 marca ogólnopolski strajk organizowany przez ZNP nie będzie pierwszym takim protestem w oświacie w Polsce po 1989 r. Po raz ostatni po taką formę protestu sięgnięto w 2007 r. - wówczas odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy - i w 2008 r., kiedy przeprowadzono strajk jednodniowy. Podczas obu tych strajków dyrektorzy szkół i przedszkoli zapewnili opiekę wszystkim dzieciom, które przyszły do placówek. ZNP zapewnia, że tak będzie także tym razem.