Reforma edukacji nabrała kształtu – wiadomo już, że do struktury szkolnictwa wracają ośmioletnie podstawówki, a szkoła średnia zostaje wydłużona o rok. Znana jest też podstawa programowa, czyli spis wiadomości i umiejętności, które dzieci będą musiały zdobyć w szkole. Choć w mediach niejednokrotnie podkreślano, że PiS poprzez zmiany w oświacie szykuje konserwatywną rewolucję, dokumenty wskazują na co innego.

Jeszcze na etapie prac nad reformą z uwagami do MEN zgłaszali się dyrektorzy katolickich placówek. Likwidacja gimnazjów zagroziła bowiem ich status quo. Samodzielne gimnazja, także te prywatne, na mocy reformy miały się przekształcić albo w szkoły podstawowe, albo w licea. Tymczasem spośród 200 katolickich gimnazjów funkcjonujących w Polsce znaczna część to właśnie samodzielne szkoły. Jak przekonywali ich dyrektorzy – ze względu np. na wielkość budynków – trudno byłoby przyjąć do nich dodatkowych pięć roczników. Z lokalowymi problemami mierzyli się także ci, którzy prowadzili gimnazjum i liceum. „Dyrektorzy ci wskazywali, że reforma systemu edukacji w obecnym kształcie, wprowadzająca ośmioklasową szkołę podstawową i czteroletnie liceum, spowoduje likwidację ich placówek, ponieważ budynki, którymi dysponują, nie zmieszczą ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum. Natomiast samo liceum nie utrzyma się – będzie zbyt mało uczniów” – próbowała przekonywać partyjnych kolegów poseł Krystyna Pawłowicz. Dyrektorzy katolickich szkół bezskutecznie lobbowali za pozostawieniem możliwości prowadzenia osobnych szkół dla klas 6–8.

Katolickie postulaty nie znalazły odzwierciedlenia także w organizacji lekcji. Rozporządzenie o ramowych planach nauczania, które precyzuje, ile godzin jakiego przedmiotu powinni tygodniowo mieć w planie uczniowie, nie uwzględnia religii. W rozporządzeniu jest mowa tylko o tym, że „na podstawie ramowego planu nauczania dyrektor szkoły ustala dla poszczególnych klas i oddziałów tygodniowy rozkład zajęć”. Te powinny uwzględniać religię lub etykę. W przypadku pozostałych przedmiotów sztywno jednak wskazuje wymiar godzin. Wiadomo np., że w każdej klasie dzieci mają mieć tygodniowo cztery lekcje matematyki.

Takie podejście nie podoba się Radzie Szkół Katolickich. Jej przewodniczący, ks. Zenon Latawiec, przekonuje, że zaproponowane przez MEN zapisy mogą prowadzić do tego, że szkoły będą pobierać za naukę religii lub etyki dodatkowe opłaty. Jak to możliwe? Na mocy konkordatu państwo zagwarantowało, że publiczne placówki muszą organizować naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych. Tymczasem, jak zwraca uwagę ks. Latawiec, przyjęte głosami posłów PiS prawo oświatowe zakłada, że bezpłatne w szkołach są tylko przedmioty wymienione w ramowym planie nauczania. To kopia przepisów obowiązujących także w poprzedniej kadencji. „Po usunięciu religii/etyki z ramowego planu nauczania miały miejsce inicjatywy w samorządach pobierania opłat za naukę religii” – alarmuje ks. Latawiec i domaga się od MEN, by religia znów trafiła na ścisłą listę przedmiotów, którym sztywno przypisano miejsce w planie zajęć. Tak było w 2002 r., kiedy ministrem edukacji w rządzie SLD-UP była Krystyna Łybacka.

Po przyjęciu edukacyjnej ustawy ucichł także temat matury z religii. Choć jeszcze w kwietniu była ona przedmiotem rozmów z Konferencją Episkopatu Polski, na razie nie znalazły one odzwierciedlenia w żadnych rządowych dokumentach. Jak zapewnia dr Marcin Smolik, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, żadne prace związane z maturą z religii nie toczą się także w samej instytucji. To oznacza, że przez co najmniej trzy najbliższe lata o maturze z tego przedmiotu nie ma mowy. – Informatory maturalne muszą być wydane na dwa lata przed egzaminem. Ich przygotowanie zajmuje około roku – mówi Smolik. Jeśli dziś podjęto by nad tym prace, matura z religii mogłaby wejść do systemu obowiązkowych egzaminów najwcześniej od 2021 r., czyli już w nowej kadencji parlamentu. Tymczasem nie ma nawet nowej podstawy programowej do religii. Ma być gotowa za dwa lata.

Kilka postulatów MEN jednak uwzględniło – katolickie organizacje postawiły na swoim, np. w sprawie podstawy programowej do wychowania do życia w rodzinie. Radzie Szkół Katolickich i Forum Kobiet Polskich nie podobało się, że na etapie konsultacji nie znalazł się w niej zapis o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Taki punkt jest już w podpisanym przez minister rozporządzeniu. Według niego uczeń „wyraża postawę szacunku i troski wobec życia i zdrowia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci”.