Przepis na zdrową drożdżówkę opracowała Rada Promocji Żywności Prozdrowotnej. Jeszcze w tym tygodniu wystąpi do Głównego Inspektoratu Sanitarnego o akceptację produktu. – GIS musi ją zaaprobować, zanim trafi do sklepików szkolnych, takie są procedury. Zależy nam, by potwierdził, że spełnia kryteria produktu prozdrowotnego. Dopiero potem zaprezentujemy ją na rynku – informuje Bronisław Wesołowski, prezes Stowarzyszenia Naukowo-Technicznego Inżynierów i Techników Przemysłu Spożywczego, przy którym powstała RPŻP.

Wstępnie była mowa o kilkunastu smakach, jednak nie wszystkie spełniły warunki małej zawartości cukru. Drożdżówkę będzie mogła produkować każda firma, która zgłosi się po recepturę i pozytywnie przejdzie weryfikację stowarzyszenia. Organizacja zgłosiła do urzędu patentowego znak „Produkt Prozdrowotny RPŻP”. – Chcemy rozwijać tę kategorię produktów, a potem kolejne. Widzimy szansę na wprowadzenie prozdrowotnych napojów – tłumaczy przewodniczący RPŻP Adam Bogacz. – Firmy, które postawią na produkcję żywności prozdrowotnej będą się mogły wyróżnić na konkurencyjnym rynku – dodaje.

Euromonitor International szacuje wartość rynku zdrowych produktów na ponad 1,3 mld zł. W ostatnich latach sprzedaż żywności prozdrowotnej rosła o kilka procent rocznie. – Wzrost przyspieszy, gdy ceny spadną i zrównają się z tymi obowiązującymi dla tradycyjnych produktów. A doprowadzić do tego może większy napływ na rynek artykułów prozdrowotnych – komentuje Ireneusz Lichota, prezes firmy Zentis Polska, która opracowała recepturę nadzienia do radziwiłłówki, jak nazwano drożdżówki, a teraz pracuje nad napojem prozdrowotnym. – Liczymy, że wejście w tę kategorię zwiększy nasze obroty. Krąg odbiorców urośnie choćby o 30 tys. szkół w Polsce – podkreśla.

Swojej szansy upatrują też największe sieci w kraju. Dowiedzieliśmy się, że produktami prozdrowotnymi opracowanymi przez PRŻP zainteresowała się Biedronka. Również dla sklepików szkolnych produkty takie jak radziwiłłówka mogą się stać ułatwieniem. Z 40 kontroli przeprowadzonych w woj. małopolskim wynikało, że właściciele sklepików mają kłopot z asortymentem. – W sklepikach prowadzona jest głównie sprzedaż wody mineralnej, soków, owoców, kanapek, wafli ryżowych i sałatek – mówi Elżbieta Kuras z krakowskiego sanepidu.

Jak wynikało z badań, największe kłopoty były z dobraniem produktów, np. zawartość tłuszczu spełniała normy wymagane przez resort zdrowia, ale węglowodanów już nie. Podobne wnioski płynęły z ankiet prowadzonych przez olsztyński sanepid. Ajenci skarżyli się, że po wprowadzeniu ustawy muszą czytać etykiety i sprawdzać, czy produkt jest dozwolony. Jednym z zaproponowanych rozwiązań było naklejanie przez producentów nalepek z informacją „dozwolone w szkołach”.