Grzegorz Pochopień z Ministerstwa Edukacji Narodowej wyjaśnia, że to dyrektor szkoły oceniał, czy dana książka nadaje się do użytkowania przez kolejny rocznik dzieci. MEN nie przygotował dokładnych informacji, kiedy elementarz należy uznać za nienadającą się do dalszej pracy.

MEN podkreśla, że dyrektor mógł uznać, iż pogięta okładka czy plama na jednej stronie mogła - w jego ocenie - nie dyskwalifikować tej książki.

Jednocześnie Grzegorz Pochopień dodał, że w niektórych przypadkach rodzice mogli oddawać pieniądze za zniszczone przez dzieci książki. To jest 4 złote 34 grosze za każdą część elementarza. Były jednak przypadki, kiedy ta opłata nie była przerzucana na rodzica. Była ona regulowana przez szkołę.

MEN zamówił już dodruk brakujących elementarzy. Resort zapewnia, że od września na pewno wszystkie dzieci będą mieć książki.

Projekt rządowego podręcznika zakłada, że uczniowie pierwszych klas, a od tego roku również drugich, otrzymają zestaw podręczników, za który rodzic nie będzie musiał płacić.

Obie publikacje zostały napisane na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej. Resort zakładał, że owe książki powinny wytrzymać co najmniej trzy lata.