– W liceum duża część mojej klasy miała w planach wyjazd na studia do Wielkiej Brytanii. Robiliśmy międzynarodową maturę, więc wielu z nas z góry planowało wyjazd za granicę. Niespodziewanie jednak przyszła informacja, że rząd brytyjski podnosi wysokość czesnego – opowiada Zuzanna Kraszewska, współprzewodnicząca Polish Business Society, czyli stowarzyszenia polskich studentów działającego przy London School of Economics. – Wielka Brytania przyciąga, bo daje świetne szanse edukacyjne. Jednak ceny są teraz trudne do udźwignięcia i w efekcie większość moich znajomych musiała z tych planów zrezygnować – dodaje Kraszewska.

Wraz z wejściem do Unii Europejskiej rozpoczęła się nie tylko emigracja zarobkowa, lecz również edukacyjna. Polakami zapełniły się nie tylko londyńskie restauracje, fabryki i hotele, lecz także sale wykładowe. Popularnym kierunkiem była właśnie Wielka Brytania.

Z danych OECD wynika, że jeszcze w 2009 r. najwięcej Polaków wybierało Niemcy (33,4 proc. studiujących za granicą). Wielka Brytania z wynikiem 23,1 proc. była pod tym względem na drugim miejscu. Najnowszy raport tej organizacji opierający się na danych z 2012 r. pokazuje odwrócenie tej tendencji: w Królestwie było już 37,3 proc. uczących się młodych, a Niemcy spadły na drugą pozycję – 21,5 proc.

– Na wybór kierunku wyjazdów decydujący wpływ mają dwa elementy: wysokość czesnego oraz znajomość języka – tłumaczy Magdalena Fels z organizacji Eurydyce, zajmującej się badaniami edukacyjnymi w Unii Europejskiej. W przypadku Wielkiej Brytanii brak bariery językowej jest kluczowy.