Sprawę opisuje "Rzeczpospolita". Chodzi o dzieci, których rodzice dopytywali o możliwość nauki drugiego języka obcego przez ich pociechy. Szkoła odpowiedziała, że kurs niemieckiego od podstaw przeznaczony jest dla członków mniejszości narodowej. Dyrekcja szkoły wyjaśniała, że nie może podobnych zajęć zorganizować dla Polaków, ale zasugerowała, że wstęp na lekcje będzie możliwy, jeśli rodzice podpiszą deklarację przynależności do mniejszości niemieckiej.

W dokumencie jednak, poza zwykłą zgodą zawierającą dane osobowe i preferencje co do sposobu przeprowadzenia lekcji, jest też deklaracja mówiąca o tym, że rodzice proszą o umożliwienie nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej oraz naukę własnej historii i kultury organizowanych w celu podtrzymywania poczucia tożsamości narodowej.

Część rodziców jest oburzonych i podkreśla, że w tej sytuacji to oni czują się, jakby należeli do mniejszości narodowej, tyle że polskiej. MEN odpowiada jednak, że deklaracje przynależności narodowej leżą w gestii mniejszości i nie są weryfikowane. "Rzeczpospolita" zaznacza jednak, że na uczniów należących do mniejszości narodowych szkoła otrzymuje dotacje większe o od 50 do 100 proc. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Języki w modzie. Czego warto się uczyć poza angielskim? >>>

ZOBACZ TAKŻE: Angielski po polsku, czyli jak się uczy języka w polskiej szkole >>>