Rok szkolny 2014/2015 będzie "Rokiem szkoły zawodowców" - ogłosiła wczoraj minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, wyjaśniając, że szkolnictwo zawodowe będzie jej priorytetem. Najwyższa pora - w technikach i zawodówkach sytuacja wciąż nie jest najlepsza.

W 2011 roku wprawdzie weszła w życie reforma szkolnictwa zawodowego, której zadaniem jest zachęcenie większej ilości uczniów do nauki zawodów, ale była ona tak pospiesznie przygotowywana, że wychodzą coraz to i nowe kłopoty.

Największe dotyczą nowych zasad egzaminów zawodowych. W starym systemie uczniowie zdawali je na koniec szkoły z całej zawodowej - tak teoretycznej jak i praktycznej - wiedzy. Według nowych zasad każdy zawód jest podzielony na kilka konkretnych kwalifikacji i to ich znajomość potwierdza się pojedynczymi egzaminami w czasie nauki. Taki podział miał pomóc uczniom.

W przypadku starych egzaminów zdawalność była bowiem bardzo niska. Przykładowo: rok temu co szósty absolwent zawodówki i jedna czwarta absolwentów techników w ogóle nie podeszła do tego egzaminu. Dodatkowo były one na tyle trudne, że uprawnienia zawodowe zdobyły zaledwie dwie trzecie uczniów po zawodówkach i mniej niż połowa po technikach.

- Tu wymagania są tak naprawdę większe niż na maturze. By zdać część teoretyczną, trzeba mieć co najmniej 50 procent punktów, praktyczną - już 75 procent. Wielu uczniów więc już z góry zrażało się i rezygnowało ze zdawania tych egzamianów. Przy podziale na kwalifikacje, czyli mniejsze partie materiału, będzie im na pewno łatwiej się do nich przygotować - mówi nam Małgorzata Lorek, dyrektor Zespołu Szkół Geodezyjno-Drogowych w Poznaniu.

Idea szczytna, ale jest sporo zastrzeżeń do jej wdrożenia. - Do nowego systemu nie bardzo przygotowano nauczycieli. Już nie tylko chodzi o to, że mamy dużo więcej pracy. Poważniejszy problem to jednak to, że nauczyciele nie bardzo wiedzą, jak uczyć do tych nowych egzaminów. Niestety zabrakło czasu na to, by to była kompleksowo przygotowana reforma - dodaje dyrektor Lorek i przytacza także praktyczne problemy np. egzamin z układania kostki brukowej ma się odbywać w styczniu, a to dla takich prac jest po prostu zła pora roku. - Mamy też problem prawny z egzaminowaniem uczniów niepełnoletnich w sytuacji, gdy część techniczna wymaga użycia elektronarzędzi - dodaje dyrektorka.

Przytakuje jej Renata Kowal-Marcinkowska, dyrektorka Zespołu Szkół Budowlanych im. Kazimierza Wielkiego w Szczecinie. - Nawet i egzaminatorzy nie są do końca do tych nowych egzaminów wyszkoleni. Więc mimo iż sądzimy, że naszym uczniom chyba poszło nieźle, to póki co ciężko jest ich jakoś konkretnie szykować do zdawania tych testów.

Dodatkowy bałagan wprowadziło oddanie szkołom wyboru momentu przeprowadzenia danego egzaminu. - U mnie egzamin z murowania i tynkowania zdaje się na koniec drugiej klasy i to trochę kuriozalne jest, bo na zajęciach w Centrum Kształcenia Praktycznego tynkowanie mieliśmy tylko dwa razy, więc kompletnie nie wiedziałem, czego spodziewać się, szczególnie po części praktycznej - opowiada nam Tomasz, uczeń jednego z warszawskich techników budowlanych. - To o tyle dziwne, że w innym warszawskim technikum ten sam egzamin ludzie zdają po trzeciej klasie - dodaje nastolatek.

- My zdecydowaliśmy, że egzaminowanie w tym nowym systemie zaczniemy dopiero za rok - mówi nam Radosław Starczewski dyrektor Zespołu Szkół Spożywczych i Hotelarskich w Radomiu. - Niech się trochę te nowe zasady jakoś dopracują i dopiero dopuścimy do nich uczniów. Owszem, może będzie tych egzaminów dla uczniów więcej na raz, ale i nauczyciele, i egzaminatorzy będą już lepiej wiedzieli, czego i jak wymagać - dodaje.

Pierwsze podejście do nowego egzaminowania zawodowego było już w ubiegłym roku. Wtedy na zdawanie zdecydowało się 24,6 tys. uczniów, a kwalifikacje udało się potwierdzić 14,4 tys., czyli zaledwie 60 proc. W przypadku niektórych specjalizacji, jak np. prowadzenia rachunkowości (28 proc. zdawalności), świadczenia usług finansowych i kurierskich (27 proc.) czy wykonywania działań rozdzielczo-ekspedycyjnych w usługach pocztowych i kurierskich (7 proc.) było ewidentnie widać, że wyniki były bardzo słabe.

Letnia sesja egzaminów zawodowych trwa od końca maja do 7 lipca, jej wyniki będą znane dopiero pod koniec sierpnia. 

CZYTAJ WIĘCEJ: I ty nie zostaniesz masażystą. Zawody, które najtrudniej zdobyć >>>

ZOBACZ TAKŻE: Kasjer, kurier, dziennikarz... 20 najgorszych prac dla młodych >>>