12 mln zł wydane z kasy MEN w porównaniu ze 137 mln, które na zestawy podręczników i ćwiczeń wydaliby rodzice, jest ewidentną oszczędnością – to główny argument Donalda Tuska. Po przyjęciu nowelizacji ustawy oświatowej pozwalającej ministerstwom odpowiedzialnym za edukację samym tworzyć i wydawać podręczniki zadaliśmy resortowi edukacji pytania o szczegóły wprowadzania tego pomysłu w życie. Zwłaszcza że zmiana prawa, dzięki której do szkół ma trafić jedna książka, obliczona jest już na wrzesień tego roku. Minister edukacji Joanna Kluzik- Rostkowska odpowiadała na te pytania podczas konferencji. Konkretów nie podała.

● Jaki dokładnie będzie koszt projektu? Czy zostanie pokryty z budżetu MEN, gmin czy może z dotacji rządowej?

10–12 mln zł za podręczniki dla 550 tys. tegorocznych pierwszoklasistów. Sfinansowane mają być z budżetu MEN, a środki mają się znaleźć dzięki ograniczeniu programu „Wyprawka szkolna”, czyli dopłatom do podręczników dla najuboższych rodzin. W przyszłości obowiązek spadnie być może na samorządy.

● Dlaczego jest tak szybkie tempo wprowadzania projektu?

– Troską rządu jest zmniejszenie wydatków rodziców na edukację dzieci – oświadczył Tusk. Podkreślał, że rządowy podręcznik dla pierwszoklasistów pozwoli wyeliminować „patologie na rynku podręczników i pomocy naukowych”. Ani Tusk, ani Kluzik-Rostkowska nie ukrywali, że program jest stworzony specjalnie z myślą o rodzicach. A dzieci?

● Czy w kosztach projektu przewidziane są szkolenia dla nauczycieli i zapewnienie im metodologii nauczania w oparciu o nowe książki?

Minister zapewniła, że tak. Bez podania szczegółów.

● Czy nowy podręcznik ma być jedynym źródłem edukacyjnym, czy równolegle będzie można korzystać z innych?

Tusk, choć mówił o lobby wydawniczym, zapewniał, że jego intencją nie jest walka z wydawcami. Bezpłatny podręcznik ma wymusić na nich obniżenie stawek za książki, ćwiczenia i pomoce naukowe.

● Jak będzie wyglądała procedura zamówienia podręcznika?

MEN nie zorganizuje przetargu na wykonanie książek, nie planuje też współpracy z wydawcami ani skorzystania z ich zasobów. Premier obawia się, że wydawcy zbojkotowaliby taki przetarg. Na razie zapowiedział tylko, że koncepcję stworzenia podręcznika opracuje podległy MEN Ośrodek Rozwoju Edukacji. Koncepcja podręcznika w wersji elektronicznej ma być dostępna przed wakacjami.

● Czy rząd wziął pod uwagę zasady konkurencyjności? Czy jeden podręcznik nie będzie ich łamał? Wydawcy mają już zakontraktowany rok szkolny 2014/2015, zamówili podręczniki u autorów, czasem opłacili druk. Czy przewidziane są dla nich rekompensaty?

Nie ustosunkowano się do tych wątpliwości. Minister edukacji zapowiedziała, że już w tym tygodniu do konsultacji trafi ustawa, która zrewolucjonizuje podręcznikowy rynek. Oprócz planów wprowadzania podręcznika także dla kolejnych roczników mają się w niej pojawić zapisy mocniej regulujące branżę. Od 2015 r. w życie mają wejść dwie zasady: do użytku będą dopuszczane podręczniki, które będą pozwalały na wielokrotne użycie. – Chcemy skończyć z sytuacjami, kiedy nauczyciele z jednej szkoły, korzystając ze swojego prawa, wybierają inne podręczniki. Po zmianach ma być tak, że podręcznik do danego przedmiotu wybiera całe grono pedagogiczne, a następnie konsultuje te decyzje z radą rodziców – mówiła minister Kluzik-Rostkowska. Zapowiedziała zbudowanie specjalnej platformy dla nauczycieli, z której mogliby czerpać dodatkowe materiały edukacyjne, np. do ćwiczeń z uczniami. Tyle że taka platforma, czyli Scholaris, już istnieje. A w ramach programu „Cyfrowa szkoła” na jej rozwój przeznaczono 11 mln zł.