Cel reformy z 1999 r. był szczytny: chodziło o zlikwidowanie nierówności w wykształceniu. Wyszło na odwrót: gimnazja zamiast wyrównywać szanse, zaczęły segregować dzieci. Pomimo że obowiązuje rejonizacja (uczeń musi być przyjęty do placówki najbliżej domu), i tak powstają takie szkoły, które gromadzą wyselekcjonowane lepsze dzieci. Te gorsze uznawane są za getta dla najtrudniejszej młodzieży. Dodatkowo w wieku gimnazjalnym dzieci zaczynają eksperymentować z alkoholem i narkotykami. W efekcie zarówno nauczyciele, jak i rodzice coraz częściej głośno mówią o konieczności odwrócenia zmian sprzed 14 lat.

Jednak resort edukacji woli konserwować sytuację. Przekonuje, że za utrzymaniem obecnego systemu przemawiają dobre (coraz lepsze) wyniki w międzynarodowych badaniach PISA. Tę teorię łatwo podważyć. Uczniowie opanowali bowiem niemal automatycznie metodę testową i specyfikę pytań stawianych w badaniach.